środa, 8 lutego 2017

Środowe recenzje: "Pierwsze literki" i "Pierwsze cyferki" (Centrum Edukacji Dziecięcej)

Do 1 września coraz bliżej. Na razie nie popadamy w panikę, nie zmuszamy Tosi do siedzenie godzinami z ołówkiem w ręce i pisaniem szlaczków albo literek. W przedszkolnych książkach zapisuje kolejne strony i raz w tygodniu przynosi do domu zadanie domowe, więc umiejętność pisania rozwija nieustannie. W domu swój czas woli poświęcać kolorowankom. Staramy się jednak podsuwać jej pod nos (i pod ołówek) zeszyty ćwiczeń rozwijające umiejętność pisania. 


My, dorośli piszemy jak chcemy. Każdy ma własny, niepowtarzalny charakter pisma. Zazwyczaj znacząco odbiega on od tego, czego uczyliśmy się w szkole. Też tak mam, piszę francuskie "r", w jednym wyrazie potrafię zapisać "s" na dwa sposoby. Nie przeszkadza to ani mi, ani osobom, które muszą moje manuskrypty odczytać. Niedawno zaczęło mnie to jednak nieco uwierać, bo kiedy Tosia zaczęła uczyć się pisać wykorzystując do tego litery pisane, wpadłam w panikę. W ruch poszły elementarze, które miały mi przypomnieć prawidłowy zapis wszystkich liter. Tosia właśnie się go uczy. Do tej pory najchętniej korzystałyśmy z serii Domowa szkoła (KLIK), ale niedawno poznałyśmy coś nowego.

Tosia jest perfekcjonistką, denerwuje się, kiedy coś, co próbuje odwzorować wygląda inaczej, niż oryginał. O ile pisanie cyfr nie sprawia jej problemu, o tyle przy literach, zdarzają się nerwy. Bo nie wychodzą takie, jak ona chce, bo "m" jest za duże, "c" za małe, a "k" numer jeden, różni się od tego, które napisała jako drugie... Ręce opadają, bo moim zdaniem (tak, tak, matka o swoim dziecku nie da powiedzieć złego słowa) pisze całkiem ładnie (oczywiście wtedy, kiedy się nie spieszy). Ona jednak chce, żeby wszystkie litery były idealne. We wszystkich książkach doskonalących umiejętność pisania są dwie albo trzy literki, które należy napisać po śladzie, więc sami rozumiecie, niektóre nie są tak doskonałe, jak chciałaby Antonina. Na szczęście, dla jej skołatanych nerwów, trafiła w jej ręce nowa seria. O tyle wyjątkowa, że wszystkie litery trzeba napisać po śladzie! Wyobrażacie sobie tę radość na twarzy Tosi, kiedy udało jej się wypełnić wszystkie linie równymi, doskonałymi literkami?! A oprócz liter są tam również słowa, po jednym na każdej stronie. Tosia ćwiczyła pisanie takich słów, jak arbuz, fotel, hipopotam, osa i żaba. Tak, tak żaba! Jest słowo na "ż", bo w Pierwszych literkach pojawiają się litery charakterystyczne tylko dla naszego języka (które często podobne wydawnictwa pomijają).
Bardzo polubiliśmy ten zeszyt pełen literek. Tosia za to, że wszystkie litery pisze się po śladzie. Ja za to, że litery wydrukowane w książce są idealne i dzięki temu dzieci utrwalają ich prawidłowy kształt. Ktoś może powiedzieć, że takie książki, w których dzieci piszą tylko po śladzie nie mają sensu, bo dzieci niczego się z nich nie uczą. Ja się z tym nie zgadzam, po wypełnieniu całej strony, widzę, że Tosi łatwiej przychodzi samodzielne pisanie liter, które są jeszcze ładniejsze, niż te, które pisała do tej pory.





W drugiej książce z tej serii dzieci doskonalą umiejętność pisania cyfr. Oprócz zapisywania kolejnych linijek, muszą również rozwiązywać zadania. Trzeba narysować odpowiednią ilość owoców na talerzach, kolorować obrazki z konkretną ilością przedmiotów, przeprowadzić zwierzęta przez labirynt. Na każdej stronie pojawiają się również proste działania matematyczne. A na końcu mała powtórka wszystkich poznanych cyferek. Po rozwiązaniu wszystkich zadań liczenie do 10 już dla nikogo nie będzie problemem. Przy okazji dzieci rozwiną swoją spostrzegawczość, umiejętność logicznego myślenia oraz talenty plastyczne (bo kredki będą przy pracy z Pierwszymi cyferkami niezbędne).
Bardzo podoba mi się sposób zapisania poleceń literami pisanymi. Dzięki temu najmłodsi nauczą się odczytywać różne czcionki, ale także oswoją się z takimi literami. Poza tym to bardzo ładnie wygląda!




Z czystym sumieniem polecam tę serię, to ciekawa propozycja wśród innych, podobnych publikacji, których na rynku nie brakuje. Świetnie sprawdzi się jako uzupełnienie zajęć w zerówce, a nawet w pierwszej klasie szkoły podstawowej, jeśli ktoś będzie chciał utrwalić prawidłowy zapis liter i cyfr. Tosi bardzo się spodobała, a przez jej biurko przeszło już tyle podobnych książek, że zaskoczyć nie jest ją łatwo. Tu się jednak udało!

Pierwsze literki
Pierwsze cyferki
Centrum Edukacji Dzięcięcej, 2017
Wiek 6+

Za możliwość poznania i zrecenzowania tej serii dziękuję

9 komentarzy:

  1. Jak tylko młoda zaczynała wykazywać predyspozycje do ćwiczenia rączki w pisaniu kupowałam jej takie książeczki, są świetnie pomyślane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, chyba będę musiała zakupić coś takiego, bo mój syn niezbyt się garnie do nauki liter ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas literki, pisanie było ble. No nie i koniec. Nagle w miesiąc dosłownie olśnienie- a do tego w mig nauczył się czytać (głoskami, ale jednak).

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne książeczki. Będę o nich pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że spróbuję z taką książeczką za rok. Na razie jeszcze za wcześnie. Według mnie pisanie po śladzie jest ok. My czasem rysujemy po śladzie. Co by nie mówić, dziecko ćwiczy rękę i uczy się schematu ruchu do danej literki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Praktyka czyni mistrza więc nie ma co się denerwować literkami. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze bardzo sobie ceniłam książeczki z Centrum Edukacji Dziecięcej, świetnie opracowane, solidna treść, ciekawe graficzne, naprawdę cenne pomoce w edukacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, czegoś takiego właśnie szukałam dla mojego syna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietne pozycje.
    Idealne dla przedszkolakow.

    OdpowiedzUsuń