poniedziałek, 6 lutego 2017

Czytacie gazety i czasopisma? My tak, czyli nowy "Świerszczyk" polecamy czytelnikom:)

Długo zbierałam się do zakupu Świerszczyka. Kusiła mnie ciekawa tematyka, długoletnia tradycja i fantastyczne ilustracje. Gdzieś w głębi duszy czułam jednak, że Tosia jest na niego jeszcze za mała. W końcu zdecydowała, że odpowiednia chwila nadeszła i w jej ręce trafił pierwszy numer. Pierwszy dla Tosi, a drugi (dla wydawcy) w nowej odsłonie.

Zanim jednak udało mi się go znaleźć musiałam odwiedzić kilka kiosków. Nie było łatwo go znaleźć. Na półkach kusiły dzieci kolorowe gazetki z bohaterami znanych bajek. Tosia chciała dostać którąś z nich, ważne, żeby był do niej dołączony "prezent", czyli jakaś plastikowa zabawka (aparat, telefon, świecąca różdżka). Dla dziecka - pełnia szczęścia. Kiedy w końcu trafiłyśmy na Świerszczyka byłyśmy w Gdyni. W kiosku panna Antonina zdecydowanie zaprotestowała odkrywszy, że planuję go dla niej kupić. Ona tej gazetki nie chce, woli inną. Powiedziałam, że może kupić co chce, jeśli ma swoje pieniądze, a tę drugą ja kupię za swoje. Początkowo nie wyrażała entuzjazmu, niby obejrzała, ale nie chciała, żebym jej cokolwiek przeczytała. Świerszczyk pojechał z nami do domu i wtedy nastąpił przełom. Jakby jakaś klapka w jej głowie się otworzyła. "Pingwiny?", "Ta gazetka jest o pingwinach?", "A co tu trzeba zrobić?", "A przeczytasz mi to?", "A rozwiążemy krzyżówkę?" - i tak w kółko. Dziecko słuchało z zainteresowaniem, z zapałam rozwiązało wszystkie zadania, a teraz do tego pierwszego numeru, który dostała (bo w końcu nie kupiła go za swoje, ale dostała ode mnie) wraca. Co więcej, kiedy dowiedziała się, że ja w dzieciństwie też czytałam Świerszczyka (który ma już ponad 70 lat), ale nie mam już żadnych numerów, stwierdziła, że ona swoje będzie kolekcjonować, żeby mieć na pamiątkę, kiedy będzie dorosła! Czy to nie jest najlepsza reklama dla tego tytułu?

CO MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM ŚWIERSZCZYKU?


Każdy numer ma temat przewodni. Numer drugi (czyli dla Tosi pierwszy) poświęcony był pingwinom, trzeci opowiada o dinozaurach, a bohaterami czwartego, który ukaże się w połowie lutego będą koty! Jak przystało na porządny magazyn, w każdym numerze znajdziemy stałe rubryki. Wśród nich Małe czytanie, Wielkie czytanie, Z pamiętnika świerszczyka Bajetana Hopsa i Kotek Mamrotek - czarno-białe. Są także rubryki, w których mniej chodzi o czytanie, a bardziej o rozwiązywanie zadań, czyli Ukryte obrazki, Krzyżówkowo i Ćwiczenia z myślenia. Miłośnicy rysowania również znajdą coś dla siebie, są kolorowanki, ale jest także doceniany przeze mnie (rodzica bez żadnych talentów plastycznych) dział Ale draka! Rysuję zwierzaka, w którym krok po kroku dzieci (ale i ich rodzice) uczą się rysować zwierzęta, które są bohaterami numeru (tak, tak, umiem już narysować pingwina i dinozaura). Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, są wiersze, opowiadania, komiksy, a nawet dział pełen humoru, czyli Uśmiech numeru


Kto tworzy te wszystkie rubryki? Najlepsi polscy autorzy, a wśród nich Małgorzata Strzałkowska, Natalia Usenko, Grzegorz Kasdepke, Rafał Witek i Paweł Beręsewicz.  Oraz najznamienitsi ilustratorzy, czyli Ewa Poklewska-Koziełło, Agnieszka Antoniewicz, Piotr Rychel, Magdalena Wosik i Karol Kalinowski. Czyta i ogląda się ich dzieła z ogromną przyjemnością!





Nowy Świerszczyk ma 34 strony i jest wydawany w formacie A4, na kredowym papierze (to wywołało olbrzymie zdziwienie u mojej mamy, która pamięta jak wyglądał kilkadziesiąt lat temu i ten nowy naprawdę ją zachwycił). Wewnątrz każdego numeru znajduje się również kartonowa wkładka, a na niej niespodzianki. Bo nowy Świerszczyk ma nową rubrykę, jest to Świerszczykowy Klub Książkowy, który zrzesza wszystkich mniejszych (i większych również) miłośników czytania. Jego członkowie jednak nie tylko czytają, mogą również grać. Twórcy Świerszczyka przygotowali Kwadratową Grę Książkową, w której miłośnicy literatury sprawdzą swoją znajomość książek i umiejętności kojarzenia (my spędziłyśmy dziś nad nią całe popołudnie i jeszcze było nam mało). Przy okazji okazało się, że Tosia całkiem sporo książek pamięta, co prawa niektóre uciekły z pamięci (i do nich musimy wrócić, bo to lektury ważne i ciekawe), ale wie i pamięta tak dużo (poza tym cały czas poznaje nowe tytuły i opowieści), że może z dumą, całemu światu ogłaszać, że należy do Świerszczykowego Klubu Książkowego!








RADA CZYTAJĄCYCH WIEDŹM

A i ja mam się czym chwalić. Bo będąc w Gdyni (chyba już na zawsze Gdynia i Świerszczyk będą się w mojej głowie łączyć) zostałam zaproszona przez redaktor naczelną Świerszczyka Małgorzatę Węgrzecką, do Rady Czytających Wiedźm. Rada skupia mamy-blogerki, które mają wspólny cel - promowanie czytelnictwa wśród najmłodszych. Dziewczynom już udało się spotkać na jednym sabacie, na którym Rada została zawiązana, a ja mam nadzieję, że na kolejny uda mi się dolecieć na mojej miotle! Już niedługo pojawi się fanpage Rady, na który już teraz Was zapraszam, jak tylko będzie działał, na pewno o tym poinformuję ja i pozostałe matki-wiedźmy. A grono jest zacne i bardzo się cieszę, że jestem wśród nich:)


Zainteresował Was nowy Świerszczyk? Mam nadzieję, że tak! W zalewie tandetnych gazetek dla najmłodszych, to naprawdę ciekawa i wartościowa propozycja. Doskonale sprawdzi się przy okazji doskonalenia umiejętności czytania. Wyobraźcie sobie taką sytuację: Wy z kawką albo herbatką na kanapie, trzymacie w rękach ulubiony magazyn, a w drugiej części kanapy Wasza pociecha z kubkiem kakao albo szklanką soku czyta Świerszczyka! Świetna perspektywa, prawda? Jeśli Was skusiłam, to biegnijcie do kiosku albo, jeśli nie lubicie, biegać, możecie zamówić prenumeratę, wtedy, po pierwsze trochę zaoszczędzicie, a po drugie, co dwa tygodnie do Waszej skrzynki trafi nowy numer i, czy śnieg, czy deszcz albo upał (bo lato musi przyjść) nie będziecie musieli biegać do kiosku, tylko staniecie w oknie i będziecie wypatrywać listonosza :) Wybór należy do Was, a zanim się zdecydujecie, możecie jeszcze zajrzeć na stronę internetową magazynu (KLIK) i na fb (KLIK).


19 komentarzy:

  1. Ja do Świerszczyka też długo robiłam podchody... Dopiero jak kilka miesięcy temu wzbogaciłyśmy się w książke i spodobała się Dusi to kupiłam gazetkę... Narazie 2 numery mamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli odkrywacie go razem z nami:)

      Usuń
  2. Przyznaję, że zbyt często nie sięgamy po czasopisma, ale być może zmieni się to, kiedy dzieci nieco podrosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam często, teraz także razem z Tosią:)

      Usuń
  3. Przyznaję- zupełnie dla nas nieznana opcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbujcie kiedyś, powinno Wam się spodobać:)

      Usuń
  4. Temat przewodni w każdym numerze Świerszczyka to super pomysł :) a karty wykorzystaliśmy do kilku fajnych zabaw :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też ten pomysł bardzo przypadł do gustu, dzięki temu numer jest spójny, a wiedza sama wchodzi do głowy:)

      Usuń
  5. Pamiętam doskonale z własnego dzieciństwa - zaczytywałam się w każdym numerze! Widzę, że teraz przeszedł naprawdę dużą metamorfozę - ale jestem przekonana, że nadal pojawiają się w nim równie wartościowe treści :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swierszczyk pokochalismy bsrdzo. Moim zdaniem jest coraz ciekawszy :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przed Bożym Narodzeniem kupiłam synowi kilka gazetek związanych z tą tematyką, ale odłożyłam na półkę i zapomniałam, wiec teraz już muszą poczekać na przyszły rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziś rano się uśmiałam, bo Tymek zapytał czy może dziś przyjdzie już nowy Świerszczyk. Oj za szybko nam idzie lektura pisemka hihi. Ten numer wyjątkowo zainteresował mojego syna, który uwielbia dinozaury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym słyszała Tosię, codziennie wypatruje listonosza;)

      Usuń
  9. Ja nie czytam, ale młodej mogłoby sie spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świerszczyka kupujemy do 10 numerów wstecz,jestem zachwycona a moje dzieci zaciekawione,więc jest dobrze..

    OdpowiedzUsuń