poniedziałek, 2 stycznia 2017

O przyjaźni, czyli "Sam w domu" (Wydawnictwo Zakamarki)

Z książkami z Zakamarków jest u nas mały problem. Do Tosi nie trafiają ich ilustracje. Mimo to, jeśli pojawia się jakaś ciekawa nowość albo któraś z książek zwraca moją uwagę pokazuję ją Tosi i najczęściej po krótkotrwałej niechęci, pozwala ją sobie przeczytać. Ta właśnie narodziła się jej sympatia do królika z książki Żegnaj Skarpetko! (KLIK) oraz Wierzcie w Mikołaja! (KLIK). Podobnie było z historią, o której chcę Wam dziś opowiedzieć.


Sam w domu to jedna z części serii o przygodach mrówkojada i orzesznicy. Opowieści o przyjaźni tych dwojga są pełne ciepła i humoru. Tu jednak początek jest nieco bardziej dramatyczny. Bo oto mrówkojad uświadamia sobie, że wielkimi krokami zbliża się dzień, w którym orzesznica go opuści. Nie, nie zrobi tego na zawsze. Ona po prostu wybiera się na kurs gotowania. Będzie jej tam towarzyszył Stellan, kret z drugiej strony lasu, który na starość ni stąd, ni zowąd zapragnął zdrowiej żyć. Mrówkojad jest załamany i próbuje różnych sposobów, żeby zatrzymać przyjaciółkę w domu. Ta jednak pozostaje na jego prośby, groźby i błagania niewzruszona. Orzesznica udaje się na kurs, a mrówkojad zostaje sam (a tak naprawdę razem z Karolem Gustawem, swoją przytulanką). 

Zostaje sam i wciela w życie plan wzbudzenia w przyjaciółce wyrzutów sumienia. Ma po powrocie do domu zastać go nieszczęśliwego, opuszczonego i najlepiej zapłakanego. Łzy jednak nie napływały do oczu, postanowił więc tylko siedzieć. Smutny, opuszczony, zapomniany, a orzesznica, kiedy wróci zobaczy, jak to jest, kiedy tak po prostu sobie idzie i mnie zostawia - mówi. Siedzenie jednak szybko staje się nudne, dlatego wraca do pomysłu związanego z płaczem i tu przychodzi oświecenie! CEBULA! Cebula pomoże mu wycisnąć łzy! Mrówkojad przywdziewa fartuszek i zabiera się za obieranie i krojenie cebuli. Idzie mu znakomicie, łzy cisną się do oczu, leją się po policzkach, a cebulowa góra rośnie w oczach!
Siekał i płakał.
Siekając cebulę, nie omieszkał oczywiście rozmyślać o różnych smutnych rzeczach,
nad którymi dobrze się płacze: o przyjaciołach, którzy odchodzą, 
o królikach, które umierają, o lecie, które się kończy,
i o cieście zamkniętym w spiżarce.
Kroił tak długo, aż skończyła się cebula. Nigdzie nie było już ani jednej główki. W kuchni stały za to mniejsze i większe miski i miseczki wypełnione starannie pokrojoną cebulą. Co z nią zrobić? Mrówkojad musiał się chwilę zastanowić, ale w końcu wpadł na wspaniały pomysł! Jaki? Smakowity, rozgrzewający i zaskakujący! Tak, tak, dobrze podejrzewacie, postanowił ugotować zupę cebulową. Do tej pory gotowaniem zajmowała się orzesznica, więc czy mrówkojad sobie z tym poradzi? Czy uda mu się zaskoczyć przyjaciółkę? Tego można się dowiedzieć z książki Lotty Olsson.

Sam w domu to zabawna, mądra i ciekawa opowieść o przyjaźni. Jest tu nutka zazdrości, mały szantaż emocjonalny, żal przyjaciela zostawionego na krótką chwilę, minuta rozpaczy i w końcu ciężka praca, żeby zaskoczyć i ucieszyć bliską osobę.
Książka udowadnia, że przyjaźń trzeba stale pielęgnować i, że można dbać o nią nawet wtedy, kiedy przyjaciel jest daleko. To ważna lekcja, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy coraz trudniej o prawdziwą przyjaźń, kiedy ciągle za czymś gonimy i zapominamy o tych, którzy są dla nas ważni, którzy być może czekają na jakiś sygnał z naszej strony. Fantastyczna historia dla ludzi w każdym wieku, świetny prezent dla najlepszego przyjaciela i prawdziwa gratka dla fanów przykuwających wzrok ilustracji. Oto właśnie Sam w domu!





Sam w domu
Lotta Olsson
Maria Nilsson Thore
tłumaczenie Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo Zakamarki, 2016
wiek 3+

14 komentarzy:

  1. z TEGO WYDAWNICTWA TO LUBIMY SERIĘ O lASSE I mAI, ALE SKORO TA KSIĄŻKA JEST O PRZYJAŹNI TO PEWNIE BYM NAM SIĘ SPODOBAŁA :)
    Ps przepraszam, ale caps lock mi sie włączył ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tosia na serię detektywistyczną nie chce nawet spojrzeć, a ja zupełnie nie rozumiem dlaczego, bo uwielbia takie książki!

      Usuń
  2. Piękna historia o przyjaźni. Dzisiaj faktycznie mało o niej słychać, tym bardziej czytać o niej dzieciakom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo interesująca i wartościowa propozycja czytelnicza, bardzo chętnie wezmę udział w tej przygodzie, a i dzieciaki zaraz się nią zainteresują. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna, uwielbiam wydawnictwo Zakamarki. W tym roku, świąteczne prezenty były zdominowane przez gry planszowe, ale rozglądam się właśnie za jakimiś nowościami do naszej biblioteczki. I ta na pewno dołączy do kolekcji

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego wydawnictwa co chwilę pojawia się coś fajnego co trzeba by kupić...tylko kurczę jakoś półki na książki się nie powiększają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też nie? Coś musi być nie tak z tymi półkami, bo mam ten sam problem!

      Usuń
  6. Mamy z tej serii "Dziwne zwierzęta" - i uwielbiamy! :) Za każdym razem kiedy czytam, nie mogę powstrzymać się od szaleńczego rechotu ;)Tutaj chyba nieco poważniej - ale myślę, że ta para bohaterów zawsze gwarantuje świetną zabawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważniej, ale humoru również nie brakuje!

      Usuń
  7. Świetna pozycja - uwielbiam Zakamarki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie przepiękne ilustracje!!! Wiesz, że nie znałam wcześniej tego wydawnictwa? Muszę chyba nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń