środa, 14 grudnia 2016

Środowe recenzje i KONKURS: Co się działo w Betlejem, czyli "Historia Bożego Narodzenia" (Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu)

Rok temu Tosia była już na tyle rozumna, że postanowiłam kupić jej książkę o Bożym Narodzeniu, która oparta byłaby na Piśmie Świętym. Jednocześnie zależało mi na tym, żeby oprócz ciekawej, ale i zrozumiałej dla czterolatki narracji, wyróżniały tę książkę ładne ilustracje. Po odwiedzeniu kilku księgarń znalazłam to, czego szukałam.


Historia Bożego Narodzenia urzekła mnie od razu. Zanim zaczęłam czytać tę historię, zwróciłam uwagę na ilustracje, a te są naprawdę niezwykłe. Subtelne, kolorowe, doskonale pasują do opowieści o narodzeniu Jezusa. Uwielbiam je oglądać. Ogromną słabość do nich ma również Tosia, bo musicie wiedzieć, że tę książkę czytamy nie tylko w okresie adwentu i Bożego Narodzenia. Wracamy do niej o każdej porze roku. Kiedy przygotowywałam tę recenzję, zapytałam Tosię, dlaczego tak lubi tę książkę, odpowiedziała bez wahania: "Bo jest ładna". Czasem ładna, to jednak za mało, bo historia opowiedziana jest nieciekawie, ale w przypadku tej książki cudowne ilustracje uzupełnia piękna historia.

Czytamy o tym, co doskonale znamy, a mimo to odkrywamy wszystko na nowo. 

Opowieść rozpoczyna się od chwili, w której do domu Maryi przybył Archanioł Gabriel i oznajmił Jej, że urodzi Dziecko, Syna, któremu nada imię Jezus. Kolejna strona opisuje spotkanie Elżbiety i Maryi. Potem czytamy o podróży Maryi i Józefa do Betlejem oraz o narodzeniu Jezusa. Na następnych stronach pojawiają się zastępy anielskie, pasterze, król Herod i Mędrcy ze Wschodu. W ostatnich rozdziałach czytamy o śnie Józefa, w którym anioł kazał mu wstać i wyruszyć z rodziną do Egiptu, rzezi niewiniątek, która miała zapewnić Herodowi spokojne panowanie oraz o dzieciństwie Jezusa, który po śmierci Heroda wrócił z Maryją i Józefem do Nazaretu.

Jak widać książka wiernie oddaje wydarzenia opisane w Piśmie Świętym. Rozdziały nie są długie, ale w każdym z nich zapisano to, co najistotniejsze. Więcej słów nie potrzeba, nikt nie będzie czuł niedosytu. Narracja bardzo przypomina tę, którą znamy z Pisma Świętego, mimo to Historię Bożego Narodzenia czyta się z łatwością. Na końcu znaleźć można spis fragmentów biblijnych, na podstawie których powstała ta książka.

W książce pojawiają się dobrze znane z ewangelicznego opisu zwroty i pojęcia. Czytamy o spisie ludności i rodzie Króla Dawida. Nie brakuje również nazw miejsc związanych z historią narodzeniem i dzieciństwem Jezusa, jest Nazaret, Betlejem, Egipt. Moim zdaniem jest to najlepsza książka opowiadająca o narodzeniu Jezusa dla dzieci. Znakomicie napisana, doskonale zilustrowana, wydana w twardej oprawie, do kupienia w bardzo przystępnej cenie. Doskonały pomysł na prezent albo dodatek do prezentu. I gwarantuję Wam, że podoba się ona wszystkim dzieciom, w przedszkolu Tosi trwa akcja w ramach której rodzice i dziadkowie czytają dzieciom książki w bożonarodzeniowych klimatach. Nie miałam najmniejszego problemu z wyborem tytułów, postawiłam na Bombkę z gwiazdką (KLIK) i Historię Bożego Narodzenia. Kiedy pokazałam dzieciom tę drugą w sali dało się słyszeć pełne zachwytu głosy, widziałam, że dzieciom spodobały się ilustracje, a potem, z zaciekawieniem słuchały książki. To kolejny dowód na to, że jest naprawdę wyjątkowa!








A dla Was mam przedświąteczny konkurs! 
A ten oczywiście dotyczy książek i Bożego Narodzenia!

W komentarzach pod tą recenzją napiszcie
tytuł książki, która zdjęta z półki zawsze
przywodzi na myśl Boże Narodzenie
i krótko uzasadnijcie, dlaczego to właśnie ta!

Macie czas do niedzieli:)
 Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę jedną, a jej autora nagrodzę  
Historią Bożego Narodzenia.

WYNIKI
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Nie było łatwo wybrać jedną z nich,
w końcu postawiłam na komentarz, który zachęcił mnie do poszukania książki,
o której opowiada,
dlatego Historia Bożego Narodzenia wędruje do Magdy:

 U nas taka książka to "Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba" Kornelii Funke. Książka o walce prawdziwego Świętego Mikołaja, takiego od aniołów, pierników i cudów, z uzurpatorem w czerwonym futrze, którego jedynym celem jest zmuszenie rodziców, by kupowali więcej i więcej prezentów. A przecież Boże Narodzenie to nie prezenty, tylko czas wspólnoty, prawdziwej obecności i miłości. Ta książka ciągle nam przypomina o prawdziwej sile Świąt. 

Proszę o przesłanie drogą mailową adresu,
a ja mam nadzieję, że książka dotrze przed Wigilią:)

Historia Bożego Narodzenia
Rhona Davies
ilustracje Tommaso d'Incalci
tłumaczenie Monika Warzecha-Plaszczyk
Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, 2012
Wiek 3+

http://wds.pl/ 

22 komentarze:

  1. Ciekawa propozycja i ładnie zilustrowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilustracje są jej bardzo mocną stroną!

      Usuń
  2. U nas to "Gąska Zuzia i pierwsza gwiazdka" - cudowna historia, niebywale wzruszająca o poszukiwaniu pierwszej gwiazdki na niebie. Uwielbiamy ją razem z synem. Od dwóch lat czytana u nas przez całą zimę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa książka z pewnością moi chłopcy byliby nią zauroczeni. 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może warto spróbować ją wygrać? :)

      Usuń
  5. Mi ze świętami kojarzy się Ania z zielonego wzgórza �� Dostałam ją daaaawno temu pod choinkę i całe święta nie migłam się od niej oderwać ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki znalezione pod choinką pamięta się długo:)

      Usuń
  6. O, bardzo fajna książka! Ale mamy w domu całą kolekcję podobnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się tytułami, chętnie poznamy nowe!

      Usuń
  7. Nasza ulubiona ksiazka to: Tajemnica Bożego Narodzenia, Josteina Gaardera,
    Książka jest niezwykłym kalendarzem, który można czytać od 1 grudnia do Wigilii. I tak jak to bywa w kalendarzach adwentowych, gdzie w okresie przedświątecznym codziennie dziecko ma jakąś niespodziankę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękne ilustracje i ciekawa recenzja. Zgłaszamy się do konkursu, a więc.... :-) U nas taka książka to "Kiedy Święty Mikołaj spadł z nieba" Kornelii Funke. Książka o walce prawdziwego Świętego Mikołaja, takiego od aniołów, pierników i cudów, z uzurpatorem w czerwonym futrze, którego jedynym celem jest zmuszenie rodziców, by kupowali więcej i więcej prezentów. A przecież Boże Narodzenie to nie prezenty, tylko czas wspólnoty, prawdziwej obecności i miłości. Ta książka ciągle nam przypomina o prawdziwej sile Świąt. Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. Książką, która przywodzi na myśl Boże Narodzenie jest dla mnie na pewno "Opowieść Wigilijna" Karola Dickensa. Zbliżające się Święta są w moim odczuciu czasem wewnętrznego, duchowego oczyszczenia, przemienienia, niczym u głównego bohatera tego moralitetu. Myślę, że wielu ludzi w Wigilię Bożego Narodzenia doznaje podobnych uczuć. Dlatego w Boże Narodzenie zawsze ta książka... :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj
    na twojego bloga trafiłam przez forum FB "czytajmy dzieciom" - zainteresowała mnie książka, do której recenzji wrzucałaś link. Zainteresowała mnie, bo uwielbiam książki z tematem świąt i je kolekcjonuję. Najpierw kiedyś sama, teraz kolekcjonuję dla moich dzieci również te dziecięce. Odpowiedziec na twoje pytanie jest mi bardzo trudno, bo w naszej kolekcjo jest wiele książek, które uwielbiamy i które przywodzą nam na myśl święta. Ja osobiście lubię "Noelkę" bo mam sentyment do Musierowicz, przypomina mi licealne czasy, kiedy pierwszy raz czytałam ją z wypiekami. Moja córeczka lubi "Prezent dla Cebulki" - lubi jej kalendarzoadwentowy charakter i czytanie codziennie jednego rodziału z 25 - jak książka się skończy - będą śięta :) Mój synek lubi książeczki twardostronnicowe o MIkołaju, które łącząc się tworzą sanie Mikołaja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w domu świąteczną książkę, którą dostałam od świętego Mikołaja kiedy miała 5 lat. To "Cudowne Boże Narodzenie" - miks opowieści o spotkaniu pewnego chłopca z Mikołajem, o Gęsiej Mamie, która rozrzuca swoje piórka i wtedy pada śnieg, oraz o narodzinach Jezusa.
    Uwielbiałam tą książkę kiedy byłam mała i teraz cieszę się, kiedy czytam ją moim dzieciom. One też ją uwielbiają!

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas ze względu na drzewko Jessego ze świętami nieodzownie kojarzy się odkryta po latach Biblia w obrazkach dla najmłodszych jeszcze z mojego dzieciństwa. Z Jagodą czytamy codziennie o innym przodku Jezusa. Twoja propozycja jest piękna :) muszę poszukać i nabyć, bo wygląda bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W tych ilustracjach zakochałam się od pierwszego spojrzenia :) zupełnie jak wtedy kiedy zobaczyłam "Bożonarodzeniowe opowieści" Bethan James'a/Honor Ayres'a - jak się okazało również Wydawnictwa WDS. Dla Ewy (ma roczek) szukałam przede wszystkim ciepłych i kolorowych ilustracji. Okazało się, że trafiłam w dziesiątkę - Ewie spdobały się tańczące anioły z mini książeczki "Dzieciątko w żłobie". Do tego stopnia, że widząc je albo je całuje bądź tańczy razem z nimi :)))) Tymczasem ja nieustannie wracam do "Ani z Zielonego Wzgórza" - nie tylko ze względu na wymarzone bufiaste rękawy, które Mateusz podarował jej pod choinkę, ale ze względu na opisy prawdziwej, puchowej, białej zimy. Ta dziecięca tęsknota za śnieżnobiałymi świętami wciąż mi towarzyszy. Nic a nic nie wyrosłam z tego klimatu zaczarowanego czasu, w którym cały boży świat śpi pod zimową kołderką ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka, która przywodzi na myśl święta Bożego Narodzenia to "Życie Jezusa Chrystusa" A dlaczego? Otóż gdy byłam małą 6-letnią dziewczynką chodziłam każdego dnia na roraty; codziennie były zadawane różne zadania do wykonania, które trzeba było wpisywać do zeszytu m.in. napisać ulubioną pieśń kościelną, kolędę, narysować szopkę (pomagała mi w tym Mama). Na koniec rorat było losowanie wśród zeszytów dzieci, które uczęszczały na wszystkie roraty. I wtedy wygrałam tą książkę: Życie Jezusa Chrystusa. Mam ją do dnia dzisiejszego choć jestem już po 30-stce ;) a przypomina mi ona o tamtym grudniu i czasie spędzonym z Mamą na wypełnianiu zadań roratnich. Magicznym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo pięknie dziękuję i zaraz wysyłam adres! Skaczemy do góry z radości. Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń