piątek, 23 grudnia 2016

Boże Narodzenie oczami osiołka, czyli "Gwarna stajenka" (Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu)

Boże Narodzenie to czas, kiedy chętnie wracamy myślami do przyszłości. Wspominamy święta, jakie pamiętamy z dzieciństwa, myślimy o tych, których nie ma już z nami. Ja, co roku przywołuję również święta sprzed kilku lat. A dokładniej mówiąc, myślę o tych, które mogliśmy już spędzić z Tosią. 


Ta książka jest z nami od trzech lat, to pierwsza lektura o Bożym Narodzeniu, jaka pojawiła się w biblioteczce Tosi. Pamiętam, jak szukałam opowieści o narodzeniu Jezusa, która z jednej strony przybliżyłaby jej Boże Narodzenie, a z drugiej - była dla niej zrozumiała i ciekawa. Tosia była wtedy zafascynowana zwierzętami, dlatego wybrałam właśnie Gwarną stajenkę. I był to strzał w dziesiątkę.

Historię z Betlejem obserwujemy oczami osiołka, który wiezie Maryję i Józefa do Betlejem. 
Na razie nie wie, że już za chwilę stanie się uczestnikiem niezwykłych wydarzeń. Idzie spokojnym tempem, stuka kopytkami i nasłuchuje dźwięków, które rozbrzmiewają w mieście. A jest tam naprawdę bardzo głośno, z każdej gospody do ich uszu dochodzą krzyki "Brak pokoi! Brak pokoi". 

W końcu znaleźli schronienie w byle jakiej stajni.
Dziecko wkrótce miało przyjść na świat i wypadało, 
żeby Maryja odpoczęła od gwaru ulic.

Zmęczony osiołek odpoczywał i przyglądał się Maryi i Józefowi, a obok niego cichutko snuł pajęczą nić mały pająk. "A wszystko to się działo w cichej, ubogiej stajence". Osiołek zaczyna przeczuwać, że tej nocy ma się wydarzyć coś niezwykłego, choć nie wiedział jeszcze, co dokładnie się stanie.
Nagle osioł tupnął swoimi kopytami
i głośno zaryczał.
- Io - io - io! - A po chwili dodał: - Io, - io!!!

Głośne ryki osiołka zbudziły śpiące myszy, które zaczęły głośno piszczeć. Dołączyły do nich wkrótce prychające wielbłądy, becząca koza, mucząca krowa, ryczący wół, hucząca sowa. Szczekał pies, miauczał kot. Zwierzęta zachowywały się bardzo głośno, nocną ciszę, co chwilę przerywały ich piski.

Nagle, jak świat długi i szeroki zapadła
wielka, głęboka cisza.
Tę ciszę przerwał tylko jeden hałas,
jeden dźwięk, głos płaczu dziecka.

Wkrótce na niebie pojawili się aniołowie, zwierzęta z zaciekawieniem przyglądały się dziecku, a osiołek nie mógł uwierzyć, że wiózł na swoim grzbiecie Syna Bożego! Do stajenki przybyli również pasterze i ich owce. 

W tę noc, kiedy narodził się Jezus Chrystus, Zbawiciel Świata,
wszystkie zwierzęta wychwalały Boga w gwarnej stajence.

Piękne, prawda? Ja, od trzech lat, jestem tą książką niezmiennie zachwycona, a jednocześnie szczęśliwa, że takie książki są. Bo, oczywiście, że warto czytać książki inspirowane Bożym Narodzeniem, opowiadające o tradycjach i zwyczajach, ale trzeba również wiedzieć, dlaczego świętujemy, co stało się w tym wyjątkowym dniu. Gwarna stajenka spełnia się w tej roli idealnie. Dzieciom spodoba się obecność zwierząt i możliwość naśladowania ich dźwięków. Do gustu przypadną im również kolorowe i wesołe ilustracje, spokojna i uśmiechnięta Maryja, troskliwy Józef i rozbrykane zwierzęta.
Dlatego, jeśli szukacie jeszcze prezentu dla dziecka, możecie śmiało podarować mu tę książkę. Piękna, wartościowa opowieść o niezwykłych dniach, które już za chwilę będziemy wspominać, przecież Boże Narodzenie obchodzimy właśnie dlatego, że dwa tysiące lat temu w ubogiej stajence urodziło się bardzo wyjątkowe Dziecko!







Gwarna stajenka
Jean Godfrey i Paula Doherty
tłumaczenie Małgorzata Piotrowska
Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, 2013

5 komentarzy: