piątek, 25 listopada 2016

Refleksyjnie w Dniu Pluszowego Misia, czyli "Mat i świat" (Wydawnictwo Krytyki Pollitycznej)

Pamiętam swojego ukochanego misia. Nie byliśmy ze sobą długo, pewnego dnia zostawiłam go na przystanku tramwajowym. Przypadkowo, ale ostatecznie. Zostało mi po nim kilka zdjęć i garść wspomnień. I pewne poczucie rozgoryczenia, że moi rodzice nie ruszyli na poszukiwania zagubionej maskotki, choć dokładnie wiedzieli, na którym przystanku ją zostawiłam. 
Tosia ma znacznie więcej zabawek, niż ja. Takie czasy... Ale ma też kilka takich, które darzy wyjątkowym uczuciem i ich utratę przeżyłaby tak samo jak ja rozstanie ze swoim misiem. Dziś z jedną z tych zabawek poszła do przedszkola, będą tam świętować Dzień Misia. Miś jest nieduży, biały i mięciutki, nie kupiliśmy go, dostaliśmy gratis przy okazji zakupu płynu do płukania tkanin. I to właśnie ten miś jest obok Henia (pieska-kocyka, który towarzyszy jej od urodzenia) jest jej ulubioną przytulanką. Miś znalazł u nas ciepły kąt, a w Tosi zyskał przyjaciółkę, ale czy tak wygląda życie wszystkich pluszaków?


Bohater książki Mat i świat wiele przeżył. Uszyto go w jednej z chińskich fabryk, potem przyczepiono do niego metkę z bardzo wysoką cenę i włożono do pudełka. Następnie miś trafił na statek, celem jego pierwszej podróży okazał się Rotterdam. Nie czekał długo na sklepowej półce, szybko znalazł nabywcę i nowy dom. Miał stać się przyjacielem Gerdy. Gerda nie była małą dziewczynką, ale dorosłą panią, która lubiła pluszowe misie tak bardzo, że stworzyła w swoim domu dla nich osobny pokój. Do tego pokoju zaglądał czasem jej synek Olaf. Dom pani Gerdy był piękny, pełen drogich mebli i sprzętów. Miś czuł się tam szczęśliwy, choć trochę zagubiony. Aż przyszedł dzień, który zmienił wszystko. Olaf zaprosił całą klasę, dzieci bawiły się na placu zabaw, biegały po ogrodowych alejkach, a potem weszły do pokoju pełnego pluszowych niedźwiadków. Wszyscy świetnie się bawili, nagle jeden z chłopców rozlał kakao, które ubrudziło dwa misie. Pani Gerda się tym nie przejęła, poprosiła syna, żeby wrzucił brudne misie do czarnego worka. Były w nim inne niepotrzebne albo zniszczone rzeczy. Worek zabrał pan Tadzik, Polak pracujący w Holandii, zbierał on rzeczy, które wyrzucili bogaci ludzie i wysyłał je do Polski. Tam trafiały do sklepów z odzieżą używaną. Do takiego właśnie sklepu trafił Mat i tu znalazł nową przyjaciółkę. Dziewczynka pokochała go od pierwszego wejrzenia.

Mat dobrze pamiętał, że urodził się w Chinach, w fabryce, 
w której pracowały biedne dziewczęta.
Cieszył się, że znów będzie miał dom. Kasia i jej mama wydały mu się bardzo sympatyczne. 

Misiowi dobrze było w nowym domu, Kasia dobrze się nim zajmowała, dużo przytulała i zabierała ze sobą wszędzie. Zabrała go również do Egiptu, dokąd wybrali się na Boże Narodzenie, bo rodzicom udało się okazyjnie wykupić wycieczkę. Mat leciał samolotem, widział piramidy, hieroglify i Sfinksa. Kiedy przyszedł czas pakowania okazało się, że Nowaczykowie kupili tak wiele pamiątek, że trzeba było coś zostawić. Kasia wolała wziąć ze sobą kupionego w Egipcie pluszowego pieska, Mat został w hotelowym pokoju. Na szczęście nie był długo sam, zaopiekowała się nim pracująca w hotelu pokojówka. Jej dzieci bardzo się ucieszyły, kiedy przyniosła do domu pluszaka. On też się cieszył. W nowym domu nie było czasu na nudę, wszystkie dzieci chciały się z nim bawić, codziennie spał w łóżku z jednym z nich. Aż pewnego dnia mały Ahmed zgubił misia. Cała rodzina szukała go, ale nie udało im się odnaleźć misia. Długo czekał na kogoś, kto da mu nowy dom. W końcu trafił do worka pełnego śmieci, a stamtąd do bardzo biednego egipskiego domu. I to był koniec jego podróży...

Mat i świat to nie jest łatwa książka. Podejmuje wiele trudnych tematów, pracę dzieci w chińskich fabrykach, nierówności klasowe, różnorodność religijna. 

Historia Mata chwyta ze serce, rodzicom, których dzieci bardzo związują się ze wszystkimi zabawkami, muszą uważać, bo po pierwsze z oczu mogą popłynąć łzy, a po drugie - segregacja zabawek może okazać się niemożliwa. Ta książka na pewno uczy szacunku do zabawek, bo jak się okazuje one również mają uczucia i przeżywają każde porzucenie.
Bardzo podobają mi się ilustracje - miś jest śliczny, chciałoby się mieć takiego pluszaka, a świat wokół niego przybiera różne barwy. Widzimy misia uśmiechniętego, misia przerażonego i zagubionego. Raz dzieci karmią go obiadem i czule tulą, innym razem leży porzucony w krzakach.
Znakomita lektura, nie tylko w Dniu Pluszowego Misia, bo to coś więcej, niż historia pluszaka. Każdego, małego i dużego skłoni do przemyśleń i każdy zrozumie ją nieco inaczej.







Mat i świat
Agnieszka Suchowierska
ilustracje Tomasz Kaczkowski
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2015
Wiek 4+





4 komentarze: