piątek, 18 listopada 2016

Liczymy! "Porachunki robota Mata" (Nasza Księgarnia)

Często zastanawiam się na tym, w kogo wda się Tosia. Czasem wydaje mi się, że ma absolutnie humanistyczny umysł po mnie, ale potem przychodzi moment, w którym zaczyna coś dodawać i odejmować w pamięci i stwierdzam, że do głosu dochodzą geny jej taty. 
Niczego jej nie narzucamy i pozwalamy rozwijać się w sferze, która aktualnie ją interesuje. Kiedy kupujemy jej książki z zadaniami zachowujemy równowagę, trochę kolorowanek, trochę szlaczków oraz literek i trochę matematyki. Niedawno w naszym domu pojawiła się książka, w której są tylko zadania matematyczne. Co na to Tosia?

Pełny zachwyt! Jej i nasz!

Nie jestem umysłem ścisłym, ale matematykę zawsze lubiłam. Teraz, kiedy z umiejętności dodawania i odejmowania korzystam w pracy, w domu i na zakupach w dość ograniczonym zakresie, trochę tęsknię za zadaniami, które wymagały nieco dłuższego główkowania, niż obliczenie ceny dwóch kilogramów ziemniaków, pięciu bułek i połowy chleba. Teraz główkuję razem z Tosią.

Sympatyczny robot Mat i jego przyjaciółka Ema (zauważyliście, że z połączenia ich imion powstaje słowo MATEMA?) przygotowali dla dzieci mnóstwo zagadek matematycznych. Każda z nich rozwija inną umiejętność. Jedne wymagają rozpoznawania figur geometrycznych, inne dodawania i odejmowania, są też takie, w których trzeba łączyć w pary takie same obrazki. Są zadania bardzo proste, w których trzeba pokolorować wszystkie koła, które znalazły się na rysunku. Są też zadania dużo trudniejsze, w których, żeby przejść labirynt trzeba wykonać wiele działań matematycznych. Tosi przypadło do gustu wyszukiwanie takich samych przedmiotów oraz łączenie punktów. Z radością chwyciła za kredki i pokolorowała obrazki, które tego wymagały. Na razie nie odważyła się rysować lustrzanych odbić obrazków, ale kropki łączyła chętnie. Nudzić się z tą książką nie można i podejrzewam, że będzie towarzyszyć nam naprawdę długo.

Bardzo podoba mi się forma, w jakiej Porachunki robota Mata zostały wydane, bo na pierwszy rzut oka ta książka przypomina blok rysunkowy. Dzięki temu z łatwością można wyrywać poszczególne strony, pakować do teczki i wszędzie zabierać ze sobą. Kartki są stosunkowo sztywne, na pewno nie trzeba się martwić, że dziecko zniszczy je rozwiązując zadania. Ogromnym plusem jest również to, że tekturowa okładka jest naprawdę sztywna, więc główkować z Matem można na łące, na plaży, a także w pociągu bez obaw o to, że będzie się miało problem z zapisaniem rozwiązania. Ćwiczenia, o czym już wspominałam, są bardzo różnorodne, nikt nie powinien narzekać na nudę. Każdy za to może się zdziwić, ilu rzeczy nauczył się podczas rozwiązywania kolejnych zadań. Bo oprócz doskonałej zabawy książka daje dzieciom możliwość rozwijania zdolności matematycznych, ale również umiejętności logicznego myślenia. Każde ćwiczenie jest inne, nie ma mowy o monotonii, raz trzeba sięgnąć po długopis albo ołówek, innego zadania nie uda się rozwiązać bez kredek, w kolejnym trzeba mocno ruszyć głową i przypomnieć sobie tabliczkę mnożenia.

Podobają Wam się takie książki? A może znacie inne, stworzone na podobnej zasadzie? Jeśli tak, to koniecznie podzielcie się ich tytułami, chętnie je poznamy.
A tych, którym spodobała się książka o robotach, informuję, że Nasza Księgarnia ma w swojej ofercie również książkę pełną łamigłówek polonistycznych Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło (KLIK).








Porachunki robota Mata
Monika Hałucha
ilustracje Anita Graboś
Nasza Księgarnia, 2016
Wiek 4+

4 komentarze:

  1. Miałyśmy kiedyś tą książkę ale przekazałam ją dalej w świat ;-). Teraz troche żałuje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to nam sie może bardzo przydac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, nam bardzo przypadła do gustu.

      Usuń