poniedziałek, 24 października 2016

Syrena, Bazyliszek i koziołki z ratusza w jednej książce, czyli "Baśnie i legendy polskie" (Nasza Księgarnia)

Uważam, że dzieci powinny znać legendy, baśnie i opowieści, które pochodzą z ich kraju. Taka ze mnie matka-terrorystka i matka-patriotka. Tosia ma już jeden zbiór legend, a także kilka mniejszych książeczek z opowieściami o Poznaniu i Wielkopolsce, ale także kupowanymi w odwiedzanych przez nas innych regionach Polski. Ze zbioru legend, który mamy nie byłam jednak do końca zadowolona, bo kilku znaczących historii w nim brakowało, więc cały czas szukałam czegoś nowego i znalazłam!

Baśnie i legendy polskie wydane przez Naszą Księgarnię to książka klasyczna. Próżno szukać w nich jakiś uwspółcześnionych opowieści. Klasyczny, a nawet nieco archaiczny język i tradycyjne ilustracje. To bardzo mnie przekonuje, co prawda, muszę wyjaśniać Tosi znaczenie niektórych wyrazów, ale to nie stanowi dla mnie problemu, a i ona przy okazji poszerza swoje słownictwo.
Ilustracji jest w tej książce dużo i niedużo jednocześnie. Bo ilościowo jest ich sporo, ale są niewielkie (takie, które zajmują całą stronę można policzyć na pacach) i znajdują się w takich miejscach, że w żaden sposób nie utrudniają czytania. Powiedziałabym nawet, że Tosia odczuwa pewien niedosyt i chciałaby, żeby było ich więcej. Ale, co kto lubi;) Ja-matka jestem usatysfakcjonowana.

Książkę można czytać od pierwszej do ostatniej strony, ale nie trzeba. My co wieczór wybierałyśmy trzy legendy do przeczytania przed snem. Najpierw była opowieść o Bazyliszku, Smoku Wawelskim i Pustelni Trzech Krzyży. Następnego dnia o świętej Kindze, poznańskich koziołkach i Skarbniku. Kolejne wieczory były spotkaniami między innymi z Janosikiem, Warsem i Sawą oraz lwami z gdańskiego ratusza. Część legend wiązała się z miejscami, które udało nam się odwiedzić (do tych już wymienionych mogę dodać tę o toruńskich piernikach), niektóre dotyczyły tych, które odwiedzić chcemy (czytałyśmy o śpiących rycerzach i Wiśle).

Jest w tych opowieściach wszystko, piękne i mądre historie, szczypta magii oraz morał, który zapada w pamięć.

To książka na lata, będziemy do niej często wracać. Baśnie i legendy polskie z równą przyjemnością będą czytać dzieci, ich rodzice i dziadkowie. Myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze legendy, których jeszcze nie znał albo takie, o których zapomniał. Polecam i do czytania, i na prezent. Już niedługo Boże Narodzenie, warto pamiętać o tej książce zastanawiając się, co położyć pod choinką. My na pewno komuś taką książkę podarujemy!








Baśnie i legendy polskie
ilustracje Mirosław Tokarczyk
Nasza Księgarnia, 2016





10 komentarzy:

  1. Jako dziecka przepadałam za wszelkimi baśniami, legendami, ludowymi podaniami...Miałam nawet ksywę "kłobuk" swego czasu - na cześć pewnego słowiańskiego demona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubiłam tego typu opowieści, zresztą, lubię je do dziś:)

      Usuń
  2. Świetny pomysł, aby tą właśnie książkę podarować komuś w prezencie. :)
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam i mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawiła odpowiadając na pytania. http://mamuskoweroznosci.blogspot.com/2016/10/11-odpowiedzi-11-pytan-i-11-co-najmniej.html#gpluscomments

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Postaram się sprostać zadaniu:)

      Usuń
  3. Ooo, bardzo fajna książka, taka klasyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem u Ciebie pierwszy raz i bardzo podoba mi się sposób w jaki recenzujesz książki. Jeśli mogę coś podpowiedzieć to spróbuj wstawiać większe zdjęcia :)
    Swoją drogą bardzo ciekawy zbiór. My bardzo lubimy czytać i też mamy w swojej kolekcji trochę zbiorów baśni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) A sugestię dotyczącą zdjęć rozważę:)

      Usuń
  5. Wprowadzanie w świat legend pamiętam z własnego dzieciństwa. Przyjemne to były spotkania z magicznością, czymś nieuchwytnym, niezwykłym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, a teraz widzę, jak wielkie wrażenie wywierają legendy na moim dziecku:)

      Usuń