piątek, 28 października 2016

Drżyjcie! Nadchodzą bliźniaczki, opowieść o książce "Mania czy Ania" (Wydawnictwo Jung-off-ska)

Nie podchodzę do książek ze specjalną nabożnością. Oczywiście nie wyrywam kartek, nie gniotę okładek, ale zdarza mi się zaznaczyć w nich coś ołówkiem. W torebce nie noszę książek owiniętych w reklamówkę. Jeśli kiedyś mnie z taką zobaczycie, wiedzcie, że kupiłam ją komuś na prezent, ale nie wytrzymałam i zaczęłam ją czytać (tak jak było z tą KLIK). Tak, robię to wszystko, ale jednocześnie bardzo lubię ładne książki, lubię je oglądać, lubię ich dotykać... Do kolekcji tych do czytania, ale i do oglądania kilka dni temu dołączyła Mania czy Ania Ericha Kästnera, pierwsza papierowa książka z wydawnictwa Jung-off-ska, które do tej pory wydawało audiobooki.

Za audiobookami ogólnie nie przepadam, wolę tradycyjne książki, ale te dla dzieci to zupełnie inna bajka. Tosia niedawno się do nich przekonała i słucha często. Także tych z Jung-off-ska, jako pierwszego słuchała właśnie Mani czy Ani w interpretacji Edyty Jungowskiej i Piotra Fronczewskiego. Przeczytali tę książkę znakomicie i tak bardzo zapadli mi w pamięć, że nawet teraz, kiedy czytałam książkę słyszałam ich głos. 
A o czym opowiada powieść Ericha Kästnera?
Wszystko zaczyna się na koloniach letnich w Zdrojowej Górze nad Górskim Zdrojem? Kto był kiedyś na koloniach łapka w górę? Ja byłam nie raz i zawsze mi się podobało, choć taka przygoda nigdy nie była moim udziałem. W kolonii opisanej w tej książce uczestniczą tylko dziewczynki, wśród nich Ania, która w głowie ma mnóstwo szalonych pomysłów, a na głowie burzę loków. Kiedy poznajemy Anię czeka ona razem z koleżankami na nową grupę dziewczynek, która tego dnia ma przyjechać do Zdrojowej Góry z Monachium. Kiedy "nowe" pojawiają się przed bramą domu kolonijnego wszyscy milkną ze zdziwienia. Okazuje się bowiem, że wśród nowych jest jedna bardzo wyjątkowa dziewczynka. Jej włosy zaplecione są w dwa warkocze, to jednak jedyna rzecz, która różni "nową" od Ani. Poza tym dziewczyny wyglądają identycznie! Ale one się nie znają, nigdy wcześniej się nie widziały. Wśród opiekunek i dziewczynek konsternacja. Ania jest wściekła, "nowa" zagubiona i smutna. Dziewczynki nie chcą ze sobą rozmawiać, a kierowniczka kolonii, jakby chcąc zrobić im na złość, sadza je przy jednym stoliku i kładzie w sąsiednich łóżkach. Wszyscy zachodzą w głowę jak to się mogło stać? Kim jest ta "nowa" i dlaczego ukradła Ani twarz? To Mania, dobrze ułożona młoda panna z Monachium. Mieszka tam z mamą i nie zna swojego taty. Za to pochodząca z Wiednia Ania ma tylko tatę. Już wiecie o co chodzi? Tak, dziewczynki są bliźniaczkami, ich rodzice rozwiedli się, kiedy były malutkie i od tej pory ich drogi się rozeszły. O tym wszystkim będą rozmawiać, kiedy już przełamią lody. A przełamią je tak skutecznie, że dowiedzą się o sobie wszystkiego, zrobią solidne notatki i z kolonii wrócą nie do własnych domów, ale do domu siostry! Ania pojedzie do Monachium, a Mania do Wiednia. Jedna zamieszka z matką, której nie pamięta, druga z ojcem, którego nie zna. 
Wyniknie z tego wiele zabawnych sytuacji, bo dziewczynki oczywiście nie mogły przewidzieć wszystkiego, ale rodzice o tym, że córki zamieniły się miejscami dowiedzieli się przypadkiem, choć w dramatycznych okolicznościach. Prawdę odkryła mama i natychmiast podzieliła się swoim odkryciem z byłym mężem! 
Co zrobią? Czy wybaczą dziewczynkom oszustwo? I, czy ta historia będzie miała szczęśliwe zakończenie? A może ktoś będzie przez intrygę bliźniaczek płakać?
Odpowiedzi na te pytania poznacie czytając tę sympatyczną i mądrą książkę. Mania czy Ania to opowieść o rodzinie, o sile rodzeństwa, o krzywdzie, którą rodzice potrafią nieświadomie wyrządzić swoim dzieciom. Nie brakuje tu również wątków związanych z relacjami między dziećmi, czy to rodzeństwem, czy koleżankami ze szkoły. Aż trudno uwierzyć, że ta książka została napisana niemal siedemdziesiąt lat temu! Dzięki temu wydaniu dostała nowe życie i bardzo odmłodniała. Joanna Rusinek stworzyła piękne ilustracje, a redaktorzy tę książkę "odświeżyli", nie ma w nim więc niezrozumiałych dla dzisiejszych dzieci słów i wątków. Trudno pozbyć się wrażenia, że jest to książka współczesna! Nie została jednak uwspółcześniona na siłę, wszystko zrobiono delikatnie i z wyczuciem.
Tak o pomyśle wydania książki Ericha Kästnera mówi Edyta Jungowska:
  Jestem zdania, że książki Ericha Kästnera zasługują na nowe wydanie w druku, z nowymi rysunkami i w nowej szacie graficznej. Były to książki naszego dzieciństwa i chcieliśmy je przybliżyć również współczesnym dzieciom. Stworzyć łącznik, który mógłby być podstawą do nawiązania dialogu międzypokoleniowego. Chcieliśmy także pokazać dzieciom inny świat, różny od tego, który znają z szeroko reklamowanych kreskówek.
I ten cel udało jej się osiągnąć. Mania czy Ania zachwyca i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Żałowałam, że to już koniec, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie, dlatego niecierpliwie czekam na kolejne książki!











Mania czy Ania
Erich Kästner
ilustracje Joanna Rusinek
Tłumaczenie Leonia Gradstein i Janina Gillowa
Wydawnictwo Jung-Off-Ska, 2016
Wiek 8+


  

4 komentarze:

  1. Przygoda to jest to! Mam w domu dwie córeczki i myślę, że ta książka byłaby jedną z ich ulubionych!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tę książkę!!!ciesze się, że wznowili, na pewno kupię mojej córce!

    OdpowiedzUsuń