poniedziałek, 12 września 2016

Tosia w roli głównej, czyli "To się nie mieści w głowie" (Wydawnictwo Literatura)

Jeszcze kilka lat temu wakacyjne wyjazdy wiązały się dla nas ze zwiększoną ilością kanałów telewizyjnych w miejscach, w których nocowaliśmy. Potrafiłam, więc w deszczowe dni nad morzem oglądać TVN24, którego nie miałam w domu. Poza tym zazwyczaj, kiedy wyjeżdżamy na wakacje, w Polsce lub na świecie dochodzi do jakiś wyjątkowych wydarzeń, więc bieżące informacje są na wagę złota (były to też czasy, kiedy nie było telefonów z dostępem do internetu, pamiętacie je jeszcze?). Od kiedy pojawiła się naziemna telewizja cyfrowa, pensjonaty oferują kilkanaście podstawowych programów. Tak samo było w tym roku, więc kiedy Tosia nad morzem podupadła na zdrowiu, chcąc umilić jej inhalacje, zapodaliśmy TVP ABC. A tam, w ramach dobranocki były czytane bajki. I tak odkryliśmy niesamowitą książkę. Tosia słuchała jak zaczarowana, uśmiech nie schodził jej z buzi, a i ja słuchałam tej historii z przyjemnością. Szybko zapisałam tytuł, przeszukałam internet i już wiedziałam, że ta książka musi trafić do naszej biblioteczki. Dlaczego?


Po pierwsze, rozdział, który był czytany w radiu, dotyczył podróży z dzieckiem. Dziewczynka trochę się nudziła, trochę marudziła, zachowywała się tak, jak zachowuje się większość jej rówieśników, kiedy nie uda im się zasnąć w samochodzie. Dziewczynce udaje się rozlać sok jabłkowy, zgubić kółko od traktorka, który znalazła w jajku niespodziance, potem zachciało jej się siku. Do tego, co chwilę pytała, czy do celu podróży jeszcze daleko i jak długo będą jechać. Rodzice próbowali ją nakłonić do drzemki, ale dziewczynka opierała się ich sugestiom. A dziewczynce miała na imię Tosia... Tak, Tosia! A sytuacja z podróżą, do złudzenia przypominała to, co przeżyliśmy w drodze nad morze;) 
Kupiłam, więc tę książkę i postanowiłam podarować ją Tosi przy okazji kolejnej dłuższe podróży samochodem. Zanim zobaczyła ją Tosia przeczytałam ją ja. I uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Ta książka kipi humorem. Wszystkie historie poznajemy z perspektywy Tosi. Każda z nich rozpoczyna się od słów Jak już będę duża... I co takiego się wtedy wydarzy? Wiele rzeczy. Na przykład, dziewczynka do rodzinnego Krakowa, sprowadzi kozę Melanię, która mieszka u cioci na wsi. Koza przybędzie do niej jedynie w odwiedziny, na stałe będzie z dorosłą Antoniną mieszkać zwierzę, które sobie kupi. Koniecznie takie, z którym trzeba (nawet w największy deszcz) wychodzić na spacer. W ogóle to jej dorosłe życie będzie ciekawe, dorosła Antonina nigdy nie będzie się nudzić, może dlatego, że od rana do wieczora będzie się stroić i przebierać. Zakończenie każdego rozdziału to smutna refleksja, że dorośli wielu rzeczy nie potrafią zrozumieć i dlatego życie z dorosłymi dla dziecka łatwe nie jest;)

Książka To się nie mieści w głowie składa się z piętnastu rozdziałów. Punktem wyjścia jest sytuacja, która spotkała Tosię i, która skłoniła ją do pewnych rozmyślań. Każdy mały czytelnik odnajdzie w tej książce sytuacje, których sam doświadczył. Łatwo będzie mu identyfikować się z główną bohaterką. Ale nie tylko dzieciom opisane wydarzenia wydadzą się znajome, bo ja bez problemu odnajdywałam w kolejnych rozdziałach sytuacje dobrze mi znane. To jedna z najzabawniejszych książek, jakie ostatnio czytaliśmy. Wszystkie humorystyczne sytuacje są bardzo naturalne, każda z nich mogła się wydarzyć. I to jest największy atut tej książki - jej życiowość! Lubię tę książkę również za kolorowe, a jednocześnie niezbyt krzykliwe ilustracje.
Polecam tę książkę przyszłym rodzicom, którzy planują dać swojej córce na imię Antonina (imię piękne, ale radzę się zastanowić dwa razy, bo charakterek naprawdę trudny), polecam tym, którzy Tosię już mają (nie będziecie kryli zaskoczenia, że ze wszystkimi Tosiami jest tak samo) i wreszcie, polecam wszystkim, którzy lubią książki :)




To się nie mieści w głowie
Renata Piątkowska
ilustracje Katarzyna Bajerowicz
Wydawnictwo Literatura, 2014
Wiek 3+

3 komentarze:

  1. Jeszcze tego nie miałyśmy i fajnie, że znajduje co chwila jakieś nowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio rozpaczałam, że nie mam tyle czasu, żeby Tosi te wszystkie książki przeczytać.

      Usuń
  2. Fajnie się dzieciom czyta takie książki, w których bohater ma takie samo imię jak dziecko :) My mamy "Szymka Rozrabiakę" :D

    OdpowiedzUsuń