piątek, 16 września 2016

Czy Twoje dziecko słyszy, kiedy do niego mówisz? "Kuka Muka i uciekające uszy" (Wydawnictwo Adamada)

Od niespełna tygodnia Tosia jest szczęśliwą posiadaczką drugiej części przygód Kuki Muki. Ten tom udowodnił to, co podejrzewałam już wcześniej - Kuka Muka, choć bardzo niesforna i niezwykle charakterna, jest jedną z najciekawszych, najbarwniejszych i najzabawniejszych bohaterek dziecięcej literatury.

W książce Kuka Muka i Skrzat Nieład okazało się, że dziewczynka ma duży problem z utrzymaniem porządku, jak to się skończyło, możecie przeczytać tutaj. Tym razem wyjątkowo kłopotliwe okazują się uszy Kuki Muki. Bo dziewczynka słyszy dość wybiórczo. Z tego powodu w domu często rodzą się konflikty. Poza tym, oprócz Kuki Muki na tę przypadłość w ich rodzinie cierpi również jej tata.  

Mama to jego niedosłyszenie nazywała takim dziwnym słowem "CZYCOŚMÓWIŁAŚ".

Babcia podejrzewa, że uszy wnuczki mogą być po prostu brudne, ale dokładnie mycie niewiele pomaga. Mama podejrzewa egzotyczną chorobę, ale chodzenie od lekarza do lekarza, oni jednak nie stwierdzili u Kuki Muki żadnych nietypowych objawów. A problemy ze słuchem Kuku Muki trwały nadal... Pewnego dnia zrezygnowana mama powiedziała, że córce uszy nie są chyba do niczego potrzebne, skoro tak rzadko ich używa. 
A wtedy zdarzyła się rzecz niesłuchana. 
Uszy Kuki Muki jak na komendę hycnęły na podłogę, pokicały przez całą kuchnię, 
zrobiły krótki wyścig w przedpokoju i nie oglądając się za siebie, 
czmychnęły schodami na podwórze. 

Wtedy dziewczynka stwierdziła, że uszy są jej niezbędne do życia i ruszyła na poszukiwania utraconej części ciała. Uszu jednak nigdzie nie było, zniknęły bez śladu. Musiały się dobrze ukryć, bo nie ma ich w domu, nie ma ich na ulicy, zrozpaczona dziewczynka trafia do zoo. Tam wpada na pomysł, żeby pożyczyć od kogoś uszy. Czy jej się udało? Czyje uszy najlepiej pasowały do jej czupryny? A może nie musiała ich od nikogo pożyczać, bo udało się odnaleźć zaginione własne uszy? Odpowiedzi na te pytania należy szukać w książce Kuka Muka i uciekające uszy.

Niecierpliwie czekam na kolejne książki o przygodach Kuki Muki. Nie mogę się doczekać kolejnych kipiących kolorami stron, z których na Tosię i na mnie spogląda rezolutna kilkulatka z rozwichrzoną czupryną. Ktoś może powiedzieć, że opowieści o Kuce Muce budzą w dzieciach strach. W końcu każdemu dziecku może się zdarzyć, że świadomie nie usłyszy tego, co mówią rodzice. I co wtedy? Czy jego uszy oderwą się od głowy i ruszą na zwiedzanie świata? Tosi też się zdarza, ale opowieści o Kuce Muce słuchała z uśmiechem na ustach. Bo to nie jest książka napisana po to, żeby straszyć dzieci, ale po to, żeby je czegoś nauczyć, żeby zobrazować im sytuacje, które zdarzają się w każdym domu. A życiowe książki są przecież najciekawsze!






Kuka Muka i uciekające uszy
Lina Žutautė
tłumaczenie Małgorzata Gierałtowska
Wydawnictwo Adamada, 2016
Wiek 4+

2 komentarze:

  1. Od Adamady mamy na razie tylko króliczka Rikusia, ale ich pozostałe książki też bardzo mnie ciekawią i na pewno sukcesywnie będziemy poszerzać o nie naszą biblioteczkę :) Tutaj - bardzo fajne, kolorowe ilustracje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich książki uwielbiam i kupuję bez wahania. To jedno z najlepszych wydawnictw, jakie są na polskim rynku!

      Usuń