środa, 24 lutego 2016

Środowe recenzje - o magii kolorów i uciekającym czasie

Trudno mi powiedzieć, kto w naszej rodzinie jest największym fanem tych dwóch książek. Tosia, Tata Tosi, a może ja? Lubimy je wszyscy! Tosia ich fragmenty zna na pamięć, potrafi opowiadać o kolejnych wydarzeniach, które opisała autorka. To książki, które budzą zachwyt, które oprócz mądrej historii wyróżniają niezwykłe ilustracje.

Zielony wędrowiec to historia Stworka, mieszkańca szarej Stworii, krainy której mieszkańcy są szarzy. Stworek też jest szary, a właściwie był, bo pewnego dnia, podczas porannej gimnastyki odkrywa z przerażeniem, że jego łapki są zielone.  
Zniknęła gdzieś ich codzienna szarość, a na jej miejsce pojawiła się turkusowa zieleń.
Stworek, po otrząśnięciu się z pierwszego szoku, ogląda dokładnie swoje ciało i zastanawia się, gdzie mógł się nabawić tego zielonego futra. Rusza nad rzekę, ma nadzieję, że tam uda mu się zmyć ten zielony kolor. Nad rzekę jednak nie dociera.
Nagle żal mu się zrobiło tej śmiesznej zieloności. Ba, ona zaczęła mu się wręcz podobać - nareszcie coś innego w tej szarej z dziada pradziada Stworii.
Nasz bohatera wyrusza więc w niezwykłą podróż, szuka zielonej krainy (bo przecież taka musi istnieć). W podróży poznaje przyjaciół, stworzenia tak samo niebanalne jak on. Każdy z nich ma inny kolor, bo Stworek wędruje przez kolorowe krainy. W niebieskiej spotyka Ślimaka Lazura, który pomaga mu schronić się przed błękitną burzą, stamtąd przenosi się do świata wypełnionego kolorem żółtym, w którym towarzyszy mu Wiatr Cynober. W czerwonej krainie pomaga Stworek. Komu? Królowi Pąsowi I, który właśnie stracił tron w swoim królestwie. W kolejnym państwie rządzi biel. W każdym miejscu, do którego trafia grozi mu jakieś niebezpieczeństwo, grozi mu również utrata zielonego koloru, bo w każdym z nich istnieje jakaś moc, jakieś zjawisko, które chce ujednolicić barwy, które nie godzi się na tę niezwykłą zieleń, którą przyniósł ze sobą Stworek. W kolejnym państwie rządzi kolor biały i nasz bohater słyszy tam taką piosenkę:
Biała, biała, biała biel
pobieli białego, pobieli szarego,
każdego, każdego, choćby największego!
I ciebie skryje też! 

Stworkowi udaje się uniknąć zmiany koloru, ale czy udaje mu się dotrzeć do zielonej krainy? Nie będę Wam tego zdradzać, bo jeśli jeszcze nie znacie tej książki, powinniście ją koniecznie przeczytać! A ja Was chcę do tego zachęcić i nie odbierać przyjemności płynącej z lektury!
 
 
 
 


A dla tych, którzy Zielonego wędrowca polubią mam bardzo dobrą wiadomość - jest druga książka opowiadająca o jego przygodach. Tym razem głównym bohaterem jest mieszkaniec niebieskiej krainy - Ślimak Lazur. Ślimak ma bardzo duży problem, zgubił jeden dzień tygodnia! Lazur nie wie, gdzie podziała się środa. U niego po wtorku od razu nastąpił czwartek! Stworek nie chce zostawić przyjaciela w potrzebie i rusza z nim na poszukiwania zaginionej środy. Łatwo nie jest, bo stojący na straży zwodzonego mostu, Jeżozwierz uznaje, że Stworek niczego nie zgubił i mostem, którym najłatwiej byłoby im dojść do Biura Zgub, może przejść jedynie Lazur!'
On przejdzie, bo ma SPRAWĘ - orzekł. - On zgubił środę i musi ją znaleźć. A ty, co zgubiłeś?
(...)
To nie jest most spacerowy!
Ślimak odwiedza kolejnych przyjaciół, z którymi widział się wcześniej, ma nadzieję, że oni pomogą mu odnaleźć zaginiony dzień. Nie jest łatwo, spotyka nawet samego siebie! Czy udaje mu się osiągnąć cel i odnaleźć zaginiony dzień? A może znajduje jeszcze coś innego? Tak! Lazur znajduje i odkrywa bardzo ważną prawdę! Dowiaduje się jaką wyjątkowo ważną rzecz można komuś ofiarować. Warto, żeby pamiętali o tym wszyscy, więc odsyłam Was do lektury!
 
 


Książki Liliany Bardijewskiej oprócz wspaniałej, mądrej historii pozwalają czytelnikowi na delektowanie się niezwykłym językiem, pełnym wspaniałych, a dziś często zapomnianych słów. Szczególnie dużo znajdujemy ich w Zielonym wędrowcu, w którym aż roi się od dziś rzadko używanych określeń różnych kolorów. Jest cynober, karmin, lazur, szmaragd i wiele innych, magicznie brzmiących nazw, które pobudzą dziecięcą wyobraźnię. Niezwykła przygoda Ślimaka Lazura to z kolei dobre wprowadzenie do nauki dni tygodnia i snucia opowieści o zjawisku czasu. Dzieciom na pewno się spodoba taka forma nauki. Te dwie książki przypadną do gustu zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom. Są to uniwersalne, mądre i wartościowe historie. A oprócz historii mamy tu również wyjątkowe ilustracje. Szczególnie zachwycają te autorstwa Emilii Dziubak w Zielonym Wędrowcu, trudno oderwać od nich wzrok! 
Jeśli więc nie znacie jeszcze tych dwóch książek, poszukajcie ich koniecznie. Nie zawiedziecie się, jestem tego pewna!

Zielony wędrowiec
Liliana Bardijewska
ilustracje Emilia Dziubak
Wydawnictwo Ezop, 2015

Niezwykła wędrówka Ślimaka Lazura
Liliana Bardijewska
ilustracje Katarzyna Czerner-Wieczorek
Wydawnictwo Ezop, 2008

Całą ofertę Ezopa znajdziecie tutaj
Warto zajrzeć, bo książek czytamy naprawdę dużo, ale niewiele urzeka bardzo, jak ich publikacje :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz