wtorek, 2 lutego 2016

Dla ciekawych świata małych bystrzaków

Chorujecie? My (odpukać) nie, nie wiem czy to zasługa tranu, czy wzrastająca z roku na rok odporność, czy efekty terapii, którą zaordynowała alergolog, ale ta zima (odpukać) jest całkiem znośna. Najpoważniej zachorowałam ja, ale gdybyśmy musiały przymusowo siedzieć w domu, nie miałybyśmy szansy się nudzić, bo trafiłyśmy na trzy fantastyczne książki*! 
OTO ONE!


Tosia uwielbia zadania polegające na porównywaniu obrazków i wyszukiwaniu różniących je elementów. Kiedy kupowaliśmy jej książeczki o przygodach Świnki Peppy, musieliśmy wybierać takie, w których były zadania tego typu, czasem kupujemy jej również gazetki dla najmłodszych i w nich również najchętniej rozwiązuje takie zagadki. Księga tysiąca pomyłek to dla niej książka wymarzona, bo w każdy obrazek trzeba się wpatrywać i wyszukiwać umieszczonych tam celowo pomyłek. W zoo są więc ludzie w klatkach i przyglądające się im zwierzęta, w sadzie na jednym drzewie rosną gruszki, wiśnie i jabłka, a na plaży ludzie grają w badmintona patelnią i dziurawą paletką. Ta książka to nie są tylko ilustracje, to również opowiadania. W Księdze tysiąca pomyłek są cztery historie, ich bohaterem jest zawsze Mag Zachariasz i jego biały królik. W pierwszym opowiadaniu szukają małych skrzatów, której ukradły różdżkę Zachariasza, w drugim szukają dżina, który uwolnił się z butelki, w trzeciej ratują krainę baśni, a w czwartej - Zachariasz spotyka Świętego Mikołaja, który również potrzebuje pomocy.
Księga tysiąca pomyłek bardzo spodobała się Tosi, trudno było ją oderwać od tej książki. Podsunęłam jej ją w sobotni poranek i nie spodziewałam się, że zrobi na niej aż takie wrażenie. Z zacięciem wyszukiwała kolejnych błędów i pięknie mówiła co tak naprawdę powinno się znaleźć w tym miejscu. Bo to kolejna zaleta tej publikacji, oprócz spostrzegawczości, rozwija również mowę i umiejętność uzasadniania swojego zdania. Nie brakowało również wybuchów śmiechu, kiedy odnajdywała coraz bardziej absurdalne pomyłki. Dla dzieci, które nie przepadają za tabletami, ta książka może być świetną propozycją na podróż, maluchy z wypiekami na twarzach będą szukać kolejnych błędów. A, i rodzice chętnie wezmą udział w tych poszukiwaniach. Ta zabawa naprawdę wciąga! W całej książce umieszczono ponad tysiąc błędów, na znalezienie wszystkich potrzebować będziemy naprawdę dużo czasu. A gdyby ktoś się niecierpliwił, na końcu książki znajdzie rozwiązania. My na razie nie zaglądałyśmy, nie chcemy odbierać sobie zabawy!
Księga tysiąca pomyłek
Silke Moritz
Wydawnictwo Debit


Druga książka, to właściwie zbiór zadań i ciekawostek dotyczących podróżowania. 
Ich autorką jest Nela, dobrze znana wszystkim dzieciom najmłodsza reporterka na świecie.
Ta książka przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom podróży, zwierząt i oczywiście zagadek. Tych ostatnich nie brakuje. Są kolorowanki, zadania matematyczne, labirynty, krzyżówki. Do tego mnóstwo ciekawostek o egzotycznych zwierzętach, nieznanych w Polsce owocach. Dla Tosi część zadań jest jeszcze zbyt trudna, ale z łatwością znajdujemy takie, które rozwiązuje sama lub z naszą niewielką pomocą. Świetna książka na deszczowe dni, na czas choroby, kiedy nie można wyjść z domu, a ma się ochotę na przygodę, na niesamowitą podróż!


Zabawy z Nelą. Kurs poszukiwacza przygód
Nela Mała reporterka
Wydawnictwo National Geographic Society


Trzecia książka to bardzo prosty elementarz. 
Nie wiedzieliśmy, czy Tosia będzie chciała rozpoczynać przygodę z czytaniem, nie zdecydowaliśmy się więc na Falskiego, ale na nową pozycję z wydawnictwa GREG. Uczy ona czytać dzieci metodą sylabową, każda strona to nowa litera i sylaby, które można z ich użyciem zbudować. Trudniejsze wyrazy zostały dodatkowo uzupełnione obrazkami, które pomogą najmłodszym w odczytaniu/zapamiętaniu bardziej złożonych wyrazów. Tosia wykazała zainteresowanie i zaczyna odczytywać proste wyrazy. Ciekawe na jak długo jej ten zapał do składania liter zostanie. Na razie jest to świetna zabawa dla nas wszystkich. Książka nie ma imponującej, wyjątkowo atrakcyjnej formy, rysunki są proste, próżno na nich szukać brokatowych elementów, ale czego oczekiwać od elementarza? Ma on służyć do nauki czytania i te wszystkie elementy w tej książce są. 



Mój pierwszy elementarz. Czytamy metodą sylabową
Alicja Kaczmarska-Strzebońska
Wydawnictwo Greg

A Wy co teraz czytacie?
* recenzji dwóch przedstawionych książek szukajcie niedługo na portalu Qlturka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz