czwartek, 28 stycznia 2016

Święto nietypowe, ale bardzo potrzebne!

Uwielbiam świętować, celebrować, spędzać czas z rodziną i bliskimi. Uwielbiam przygotowywać mniejsze i większe rodzinne uroczystości. Uwielbiam Boże Narodzenie i Wielkanoc, odkąd jest Tosia Dzień Dziecka przypadający kilka dni po moich imieninach również jest małym, wielkim świętem z tortem. Obchodzimy Dzień Babci i Dziadka, obchodzimy Dzień Matki i Dzień Ojca, są życzenia, laurki, drobne prezenty od serca. Są jednak w naszych rodzinach osoby bardzo nam bliskie, które ze względu na rodzinne koligacje nie mieszczą się w żadnym z wymienionych powyżej słów, a w kalendarzu nie ma święta dedykowanego tylko im.

Nie raz o tym myślałam, ale wydawało mi się, że to tylko moje wymysły i szukanie problemu tam gdzie go nie ma. A jednak nie tylko ja miałam takie odczucia, bo przy okazji porannej, blogowej prasówki zajrzałam na blog antoonovka, a tak czekał na mnie wpis idealnie opisujący moje uczucia!

Są w naszym życiu osoby wyjątkowo nam bliskie, które wspierają nas na każdym kroku, do których można zadzwonić, żeby się wyżalić albo żeby pochwalić się jakimś sukcesem. To Ciocie i Wujkowie, rodzeństwo naszych rodziców, ich kuzynostwo albo nawet ktoś z kim nie wiążą nas więzy krwi. Są naszymi rodzicami chrzestnymi, rodzicami chrzestnymi naszych dzieci, spotykamy się regularnie i wiemy o sobie niemal wszystko!
Wybór rodziców chrzestnych nie jest sprawą łatwą, żaden rodzic nie chce po roku albo dwóch żałować podjętej decyzji, kiedy po raz kolejny okaże się, że chrzestny czy chrzestna nie pamięta nawet o urodzinach naszego dziecka. Każdy myśli potem, że mógł wybrać kogoś innego, bardziej odpowiedzialnego, osobę, która bardziej zaangażuje się w życie naszego dziecka. A przecież gdybyśmy zawsze wiedzieli, co będzie za kilka lat, nie popełnilibyśmy bardzo wielu błędów. Nie ma się więc co obwiniać, ale warto doceniać tych, którzy są blisko, te ciocie i tych wujków, którzy są obok. 
Ja mogłabym z prezentami w Dniu Cioci i Wujka odwiedzić niemal wszystkich członków swojej rodziny i mogłabym to robić zawsze. Po prostu odkąd tylko pamiętam byliśmy ze sobą blisko, ciotki, którym bocian zamiast wymarzonej córki przynosił kolejnych synów, zabierały mnie na spacer, na lody i kupowały mi sukienki, żeby choć przez chwilę poczuć jak to jest wychowywać małą dziewczynkę. Jeździliśmy razem na wakacje, spotykaliśmy się regularnie, nie tylko przy okazji świąt. A jednak nigdy, w żaden wyjątkowy sposób nie mogłam ich uhonorować, bo żaden kalendarz nie przewidział daty poświęconej właśnie im. 
Kiedy w tym roku przygotowywałam prezenty z okazji Dnia Babci i Dziadka pomyślałam o jednej cioci. Nie ma dzieci i wnuków, więc Dzień Babci nie dla niej, a prezent, który przygotowywałam dla Dziadków Tosi jej również przypadłby do gustu i sprawił radość. Bo ona o Tosi pamięta przy każdej okazji i bez okazji, lubi kiedy wysyłam jej zdjęcia Tosi. Ona dzwoni do nas, żeby zapytać co słychać, a i my dzwonimy dla niej, żeby opowiedzieć jak Tosia radzi sobie w przedszkolu i co robiła w weekend. Nie wahając się więc długo, przygotowałam taki same prezent dla Cioci :) 
Nie dostanie go z okazji Dnia Cioci i Wujka, bo ten, zgodnie z sugestią Asi (antoonovka) będziemy obchodzić dopiero 23 listopada, a tak długo czekać jej nie każę, dostanie go wkrótce, zupełnie bez okazji. Bo przecież bliscy powinni sprawiać sobie przyjemności także kiedy nie ma ku temu specjalnej okazji! Doceniajmy ich, w końcu są tego warci:)

A jeśli ciekawi Was jaki to prezent, zajrzyjcie na nasz Instagram, w okolicach Dnia Babci i Dziadka chwaliłam się zdjęciami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz