środa, 27 stycznia 2016

Mam córkę!

To przyszło nagle i dość niespodziewanie. Właściwie nikt nie wie, kiedy dokładnie to się stało, choć od kilku miesięcy działy się w moim życiu rzeczy, które pozwalały podejrzewać, że ten moment nadchodzi.

Najpierw w mojej torebce zaczęły pojawiać się spinki do włosów, wkrótce dołączyły do nich kolorowe gumki, łączyłam to jednak bardziej z moimi zaniedbaniami, niż z faktyczną zmianą, która nadchodziła. W tym samym czasie, na najniższym drążku w szafie zaczęły pojawiać się sukienki, było ich mnóstwo i odnoszę wrażenie, że co miesiąc ich przybywa. Powoli brakuje wieszaków, powoli żegnam się z kolejnymi parami spodni. 
Potem w domu pojawiły się lalki, najpierw jedna sztuka lalki zwanej Barbie, potem dołączyły do niej Anna i Elsa, w Boże Narodzenie dołączyła do nich Barbie-baletnica i Steffi. Lokomotywy trafiły do kartonu i są wyjmowane tylko w dniu wyjazdu do dziadków.
Z lalkami przybyły kolorowanki z księżniczkami, na nich Bella, Śpiąca Królewna, Kopciuszek i Roszpunka. Są wszędzie, w każdym pomieszczeniu, od rana do wieczora, regularne przerwy na kolorowanie. 
Pojawił się również kartonowy domek dla lalek do kolorowania, w którym co wieczór układane są wszystkie lalki oraz zamek księżniczek z serii Play-Doh do zabawy ciastoliną. Zamek jest ulubioną zabawką, a kolekcja figurek jest regularnie wzbogacana. W tajnej szafie już czeka zestaw postaci z bajki Jej wysokość Zosia, która jest ostatnio bajką ulubioną. 



Nie ma śladu po mojej chłopczycy, jest księżniczka, jest dama w sukience i srebrnych pantofelkach, jest baletnica w tiulowej sukience. Jest to o czym, prawdopodobnie, marzy każda przyszła mama dziewczynki - są sukienki, buciki, spineczki i gumeczki. 
Róż nas nie opanował, ale kiedy zapytać ją o ulubiony kolor bez wahania wymienia różowy. Jest snucie planów o ślubie, jest chłopak w przedszkolu, chęć malowania paznokci, posiadania własnych kosmetyków do makijażu i flakonika perfum. Są wreszcie coraz dłuższe włosy, kitki, koki, warkocze i chyba właśnie one sprawiają, że coraz mniej w Tosi bobasa, a coraz więcej prawdziwej dziewczynki! I nie ma w tym ani naszej zasługi, ani naszej winy, po prostu wydarzyło się to obok nas, nagle stała się mała damą:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz