środa, 4 listopada 2015

Jak rozmawiać z dziećmi o Bogu?

Jesteśmy wierzący, w każdą niedzielę chodzimy z Tosią do kościoła, a ponieważ ona jest coraz starsza, zadaje coraz więcej pytań, na które znam odpowiedzi, ale często nie wiem, jak przełożyć je na język czterolatka. Zaczęłam szukać wsparcia i znalazłam je w książkach!

Pierwszy problem związany był z Wielkanocą, czułam się bezradna, kiedy miałam wytłumaczyć Tosi, co tak naprawdę czcimy/wspominamy/świętujemy. W Wielką Sobotę poszłyśmy do kościoła i pokazałam jej grób. Stwierdziła, że Pan Jezus śpi, próbowałam jej wytłumaczyć, że nie żyje, ale niespecjalnie przekonywały ją moje słowa. W Niedzielę Wielkanocną pokazałam jej figurkę Jezusa zmartwychwstałego na ołtarzu i zwróciłam jej uwagę na fakt, że grób jest pusty. Zrozumiała? Chyba nie, choć może coś w tej małej główce zostało.

Wiele razy zastanawialiśmy się mężem, jak jej tłumaczyć sprawy związane z wiarą i Kościołem. Na chrzest dostała Biblię dla dzieci, oglądała ją wielokrotnie, najbardziej podobały się jej pokazane tam zwierzęta. Nie raz tę dziecięcą Biblię czytaliśmy, ale dla czterolatki to jednak zbyt mało. Zadaje coraz konkretniejsze pytania i wymaga coraz konkretniejszych odpowiedzi.
Z pomocą przychodzą kolejne książki. Na pierwszy ogień - ksiądz Jan Twardowski. Jego Opowiadania okazały się niezastąpione przy okazji, wspomnianych już, Świąt Wielkanocnych. Pisząc o zmartwychwstaniu ksiądz Twardowski bardziej skupia się na radości, która płynie z tego dnia, niż na smutku, który może towarzyszyć nam w Wielki Piątek. Nie ma tu również krwawych opisów Wielkiego Piątku, Tosia nie była więc przerażona, ale w religijny aspekt świętowania udało się jej wczuć. Uwielbiamy czytać tę książkę, bo to nie tylko książka o Bogu, ale również zbiór dobrze napisanych, wspaniale zilustrowanych, bardzo mądrych opowiadań dla najmłodszych czytelników.

 

Wiele spośród zadawanych przez Tosię pytań dotyczy Mszy, korzystamy więc z książki poświęconej tej tematyce. Doskonale wprowadza ją w zawiłości coniedzielnych wizyt w kościele, dzięki temu łatwiej jej się skupić i na swój, dziecięcy sposób przeżywać to co się dzieje.

 
 

Z kolejnymi pytaniami radzimy sobie dzięki książce księdza Zawitkowskiego A co to? Dlaczego?, w której rówieśnicy Tosi dzielą się swoimi wątpliwościami z własnymi rodzicami. Ci rodzice są, jak widać, nieco mądrzejsi od nas, bo pięknie tłumaczą dzieciom kwestie związane z wiarą.

 

W biblioteczce Tosi znaleźć można również Opowieści biblijne, na razie są dla niej trochę za długie i za trudne, więc czytanie rozkładamy na kilka dni, ale słucha ich bardzo chętnie, więc nie rezygnujemy z czytania.
 

Na rynku nie brakuje książek religijnych dla dzieci, wybór nie jest łatwy. Spędziłam w księgarni naprawdę dużo czasu. Oczywiście w tym przypadku niezwykle ważne jest treść, przekaz miał być prosty, ale nie chciałam banału. Zwracałam również (jak w przypadku wszystkich książek, które kupuję Tosi) na stronę graficzną, a z tą w przypadku książek religijnych nie jest najlepiej. Brakuje pięknych ilustracji, większość to rysunki komputerowe, banalne, a czasem po prostu brzydkie. Na szczęście udało mi się znaleźć takie, w których proporcje zostały zachowane. Są dla nas nieocenioną pomocą, dla Tosi doskonałym materiałem edukacyjnym. Cel osiągnięty!

6 komentarzy:

  1. Sama pomału zaczynam bać się tych wszystkich pytań, wiadomo, że jako rodzic chcemy wszystko jak najlepiej wytłumaczyć swojemu dziecko. Ty pięknie sobie z tym radzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się :) Ty też na pewno będziesz odpowiadać na pytania synka najlepiej jak potrafisz!

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, że takie książki są na rynku! Może też dlatego, że jednak ta część życia jest przez nas mocno zaniedbywana... Coś czuję, że zaopatrze się w opowiadania księdza Twardowskiego i opowieści biblijne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super książeczki. Jak moja mała podrośnie na pewno nabędziemy podobne, albo i te same. Na razie w naszym wieczornym rytuale jest paciorek. Mała jeszcze nawet pewnie nie wie o co chodzi, ale już rączki składa, jak biorę ją na kolana przed snem.

    OdpowiedzUsuń