czwartek, 1 października 2015

Nasze kolejowe przygody!

W komentarzach pod postem o naszym wyjeździe do Warszawy wiele osób napisało, że jeszcze nigdy nie jechało ze swoją pociechą pociągiem. My bez pociągu nie wyobrażamy sobie życia, spróbuję więc zachęcić Was do wyboru tego właśnie środka transportu!

Tosia pociągi uwielbia, kocha, podziwia... Cóż, pasję odziedziczyła po Dziadku albo inaczej, to Dziadek zaraził ją swoją pasją. Siadają, więc sobie w pokoju, wyjmują z jej plecaka lokomotywy i inscenizują kolejne przejazdy i sytuacje, które mogą zdarzyć się na torach. Nie ukrywam, że lubię ich wtedy podglądać albo podsłuchiwać. Jeśli na placu zabaw uda jej się znaleźć jakąś lokomotywę, wiem, że będę wyciągać ją stamtąd godzinami, w wesołym miasteczku żadna karuzela nie zachwyci jej tak bardzo, jak elektryczna kolejka...

Jeśli zaś chodzi o pierwszą kolejową wycieczkę Tosi, odbyła się ona, oczywiście w towarzystwie Dziadka dwa lata temu. Dziecko było podekscytowane nową sytuacją, podziwiała widoki i pełna emocji podała konduktorowi bilet. Potem nastąpiła kilkumiesięczna przerwa, ponieważ nadeszła zima, ale pasja się rozwijała i zataczała coraz szersze kręgi, ponieważ jedną z wycieczek odbyliśmy pociągiem ciągniętym przez najprawdziwszy parowóz! Był jeszcze elf, wąskotorowa kolejka Maltanka... Każdej wycieczce towarzyszyły, z jeden strony emocje, z drugiej uśmiech i radość. 
W tym roku, z pewną dozą niepewności, zdecydowałam się dwukrotnie na dłuższą (niespełna trzygodzinną) podróż PKP. I jak? Wspaniale! Powiem szczerze, że ta forma podróżowania z dzieckiem podoba mi się bardziej, niż samochód. Można wstać, przejść się, dziecko ma możliwość obserwowania tego, co dzieje się za oknem, a co często różni się od krajobrazów podziwianych, choćby na autostradzie. Podróż, za każdym razem mijała błyskawicznie. A dodatkową atrakcją były przechadzki po dworcu i możliwość podziwiania lokomotyw, czy wagonów.

Kilka razy udało nam się odbyć podróż pociągiem ciągniętym przez zabytkowy parowóz. W naszym regionie takie przejazdy organizuje TurKol
Udało nam się kilka razy skorzystać z ich oferty. Tosia była zachwycona, po pierwsze - parowóz, niesamowita, piękna, wielka maszyna która na każdym zrobi wrażenie, po drugie - zabytkowe wagony, których nie spotykamy już na naszych torach. Polecam każdemu taką podróż w przeszłość, nie będziecie żałować. My planujemy jeszcze wycieczkę do parowozowni, miała odbyć się już w tym roku, ale cały czas coś stawało nam na przeszkodzie, czekamy więc na wiosnę 2016.

Z podróżami związana jest jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia. Można się nauczyć pakowania tylko najpotrzebniejszych rzeczy. Do samochodu wrzucamy wszystko, co wydaje nam się potrzebne, bez specjalnej refleksji i selekcji. Przed wyruszeniem w podróż pociągiem zastanowić się chwilę trzeba, bo przecież tradycyjny nocnik wziąć będzie trudno, ale o małym kocyku, na którym dziecko mogłoby położyć głowę, pomyśleć można. Ja, obowiązkowo, zabieram papierowe nakładki na toaletę, zapas mokrych chusteczek, kredki i kolorowanki.

Podsumowując - jeśli chcecie sprawić przyjemność swojemu dziecku - nie wahajcie się i wsiadajcie
z nim do pociągu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz