poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Mieliśmy buty i mapy - pojechaliśmy na wakacje!

Długo zastanawiałam się, czy kupować Tosi specjalne buty do chodzenia po górach. Z jednej strony wydawały mi się niezbędne, z drugiej nie wiedziałam, czy w ogóle uda nam się gdziekolwiek z nią pójść, więc nie chciałam marnować pieniędzy.

W kalendarzu zapisałam jednak nazwę firmy produkującej buty, którą poleciła mi znajoma. Kilka razy oglądałam je w sklepie, ale w końcu zdecydowałam się na zupełnie inny model znaleziony w Decathlonie 
 Producent na stronie informuje, że buty zapewniają komfort i stabilność w czasie wędrówek. Są wykonane ze skóry, niezwykle miękkie, a obserwując Tosię widziałam, że są bardzo wygodne! A do tego są bardzo ładne! Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać jesieni, żeby znowu zobaczyć je na nogach Tosi! 
Buty kupiliśmy dość późno, rozmiar miał być jak najbardziej dostosowany, noga Tosi rośnie powoli, ale zawsze to mógł być ten moment, kiedy jej stopa zaliczy jakiś wielki skok rozwojowy. Sprawę utrudniał fakt, że tego modelu nie udało nam się znaleźć w żadnym sklepie stacjonarnym, nie pozostało więc nic innego jak wymierzyć małą stopę i kupić buty przez internet. W poznańskim Decathlonie znaleźliśmy rozmiar 22, więc ocena dotyczyła tylko ogólnego wyglądu. Na szczęście nie było potrzeby wymiany, pasowały idealnie i od razu przypadły Tosi do gustu (zdecydował o tym delikatny różowy dodatek). Przed wyjazdem chciałam, żeby choć raz poszła w nich na spacer, niestety jakoś nie było okazji, udało się tylko raz, obyło się bez obtarć i narzekania, więc buty wylądowały w walizce. 
(przy okazji ja chciałam wypróbować swoje, bo te również miały debiutować w Karkonoszach)

W Karpaczu nosiła je chętnie i z dumą. A same buty spisały się na medal! Były wygodne, wytrzymałe, łatwe w utrzymaniu (kurzu na szlakach nie brakowało, a do czyszczenia wystarczyła wilgotna ściereczka i buty odzyskiwały dawny blask). Mimo intensywnego tygodnia nie widać na nich śladów górskich wędrówek.

Czy na szlaku widzieliśmy dużo dzieci w, nawet jeśli nie górskim, to dostosowanym do chodzenia po kamienistych szlakach obuwiu? Nie, takich małych piechurów nie było wiele. Większość szła w sandałach, co więksi szczęściarze mieli na nogach trampki. Widać było, że jest im niewygodnie, a kiedy mijaliśmy taką rodzinę, a Tosia dzielnie maszerowała, słyszałam tylko za plecami: "Zobacz, jak ta dziewczynka ładnie idzie, ty tak nie możesz?!" Nie mogło, ponieważ nie jest łatwo pokonywać kolejne metry górskich szlaków w nieodpowiednich butach. Dwa lata temu nie kupowaliśmy Tosi specjalnych butów, miała model, który idealnie nadawał się na takie wycieczki, a poza tym większość czasu i tak spędziła w wózku.
W czasie, kiedy byliśmy w Karkonoszach, moi rodzice chodzili po Bieszczadach, kiedy podjęłam z nimi temat obuwia usłyszałam, że nie spotkali ludzi w klapkach albo sandałach, wszyscy mijani na szlakach turyści (bez względu na wiek, bo opowiadali także o dzieciach) mieli na nogach wysokie buty, a na plecach plecaki. Nasze obserwacje były zupełnie inne, bose turystki na wyciągu trzymające w rękach klapki, mnóstwo osób w sandałach i balerinach, panie z torebkami w ręce. Tak, tak, wiem, może dla niektórych nowe buty do zbyt duży wydatek, ale plecak? Taki przecież można od kogoś pożyczyć i wędrować znacznie wygodniej. Poza tym, chyba niewiele osób zakłada jadąc w góry, że nie wyjdzie na szlak i całe dnie będzie spędzać w hotelu...
Nawet, gdybym nie zdecydowała się na zakup w Decathlonie, zadbałabym o to, żeby Tosia miała buty z grubą podeszwą, taką, pod którą nie wyczuje każdego kamienia. Te buty i specjalne ubrania miały być dla Tosi znakiem czegoś innego, wyjątkowego. Miała, więc strój na chłodniejsze dni...
 i na cieplejsze....

Oczywiście dominowały te drugie... Takie lato mieliśmy w tym roku. 
Ta cała otoczka, którą stworzyłam sprawiła, że dla Tosię góry zaczęły pociągać i fascynować, jeszcze zanim tam dojechaliśmy. Dziś oznajmiła mi, że za rok jedziemy do Zakopanego! Czego chcieć więcej - dziecko pokochało góry tak samo, jak ja!
Apeluję, więc do rodziców, którzy myślą o tym, żeby jeszcze jesienią, a może wiosną albo latem zabrać swoje pociechy w góry, pamiętajcie o odpowiednich butach dla Waszych pociech. 
Dzięki temu dzieciom będzie chodziło się po prostu łatwiej i wygodniej. To naprawdę nie muszą być buty dedykowane do chodzenia po górach, ale warto pomyśleć o tym, żeby sięgały do kostki i miały nieco grubszą podeszwę. Łatwiej będzie dzieciom, łatwiej będzie rodzicom. Łatwiej, czyli przyjemniej, a przecież o to nam wszystkim chodzi!





2 komentarze:

  1. Temat butów właśnie mnie prześladuje, muszę 6 par kupić :-) Wiadomo szkoła :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6 par - prawdziwe wyzwanie, zwłaszcza jeśli trzeba je kupić jednocześnie...

      Usuń