środa, 13 maja 2015

Po co przedszkolakom wycieczki?

Coraz częściej myślę o lecie. O długich spacerach, wycieczkach i wakacjach. Wszystko ma być podporządkowane Tosi, jej potrzebom, jej wytrzymałości, jej rozwojowi. W głowie kołacze myśl o wycieczce do Wrocławia. Niespełna trzy godziny pociągiem. Uda się?

Przedszkole Tosi co jakiś czas organizuje wycieczki. Biorą w nich udział najstarsze grupy. Maluchy w tym czasie spędzają kolejne dni na zabawach, spacerach i leżakowaniu. Czy mnie to złości? Absolutnie nie. Rok temu, podczas pierwszego zebrania dowiedziałam się, że przedszkole w czerwcu 2014 r. będzie świętować pięciolecie, z tej okazji miał się odbyć rodzinny piknik. Taki był plan, ale kilka miesięcy później okazało się, że pikniku nie będzie, dzieci pojadą na plenerową imprezę. Nie będę ukrywać, serce mi zadrżało, kiedy pomyślałam o tych niespełna trzylatkach w autokarze, potem w plenerze itp. Rozmowa z opiekunką wyjaśniła sprawę - maluchy zostają w przedszkolu, na miejscu zostanie dla nich zorganizowana specjalna impreza z tortem, teatrzykiem, zabawami. Kamień z serca. Wszystko się udało, dziecko wróciło do domu z pięknie pomalowaną buzią. 
Minął rok, a dzieci nadal na wycieczki nie jeżdżą. Ostatnio wybrali się do pobliskiej sali zabaw, kilka dni później do biblioteki. To tyle...  Na pierwszą wyprawę autokarem przyjdzie pewnie czas jesienią. Czy żałuję? Nie! Uważam, że te wszystkie wyjazdy nie są najważniejszym elementem przedszkolnej edukacji. Wolę, żeby bezpiecznie poszli do lasu albo bawili się na placu zabaw. Zresztą, co taki trzylatek zapamięta z tej wycieczki?
Może za bardzo przejmuję się ewentualnymi problemami, z drugiej jednak strony, żaden rodzic nie chce narażać swojego dziecka na niepotrzebny stres. Bo tu nagle odezwą się potrzeby fizjologiczne, a autokar nie będzie miał możliwości zatrzymania się, wpadka gotowa i ma miejsce nerwowa sytuacja. Na razie wolę, żeby te dalsze wycieczki odbywała z nami albo z dziadkami, w szkole najeździ się dość.

I jeszcze jedna sytuacja, która tak naprawdę skłoniła mnie to napisania tego postu. Kilka tygodni temu moja mama obserwowała małych przedszkolaków wracających z wycieczki, dzieci akurat wysiadały z busa. Pani zamiast pomagać maluchom rozmawiała z kierowcą i chłopczyk spadł ze schodów... Na szczęście nic poważnego się nie stało.

2 komentarze:

  1. W przedszkolu Toli jeśli jest organizowana wycieczka autokarowa jadą zarówno maluchy jak i starszaki. Haczyk taki, że to rodzice/dziadkowie/opiekunowie jadą z dzieciakami ;) My byłyśmy z Zatorze w Dinozatorland i ogólnie było fajnie, ale momentami wychodził brak organizacji i nie raz czułam się tak jakby to nie była zorganizowana wycieczka,a same pojechałyśmy. I nie bardzo mi się to podobało :/ W tym roku jakaś miała być wycieczka, ale na razie milczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem odosobniona w swoich odczuciach...

      Usuń