wtorek, 2 września 2014

Kosmetyki - nasz TOP, czyli co lubi skóra małego człowieka.

Jak każde dziecko, także i Tosia używa kosmetyków. Choć nie ma co ukrywać aż tak wielkiej toaletki nie potrzebuje. W zasadzie ogranicza się ona do płynu do kąpieli, szamponu i ochronnego kremu do twarzy. Na szczęście nasze dziecko akceptuje niemal wszystkie specyfiki do pielęgnacji swojego ciała. Nigdy nie mieliśmy problemu z odparzeniami od pieluch, uczuleniem na chusteczki, czy płyn do kąpieli. Problemy pojawiają się jedynie na przełomie jesieni i zimy, wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego brzuch i ręce Tosi stają się suche.

Przygodę z kąpielą zaczynaliśmy od Nivea 2w1 i raz na jakiś czas Nivea do kąpieli z oliwką.

 Oba sprawdzały się idealnie, Tosia nie miała żadnych problemów. Co jakiś czas smarowaliśmy ją kremem nawilżającym Nivea, ale niezbyt regularnie, bo nie było takiej potrzeby. 
Kiedy zauważyliśmy suchą skórę, z którą nie mógł sobie poradzić dotychczas używany krem, sięgnęliśmy po krem SOS. Gęste mazidło na poważne problemy.
Sytuacja zmieniła się poprzedniej zimy, wykluczyliśmy od razu uczulenie na nowy proszek lub nowy kosmetyk, bo niczego nie zmienialiśmy, poza tym wtedy sucha skóra musiałaby dotyczyć całego ciała,a u Tosi suchy był jedynie brzuch. Jako osoba mająca alergię na kurz wiem, jak wygląda u mnie początek sezonu grzewczego. Szukaliśmy, więc sposobu na przywrócenie skóry Tosi do normalnego stanu. Wypróbowaliśmy, oprócz Oilatum i jego pochodnych (które nie przyniosły spektakularnego efektu):


Większość nie spowodowała żadnej poprawy, ale też nie pogorszyła stanu skóry. Aż przyszło zaskoczenie, polska firma Pollena i płyn Dzidziuś, od tego czasu na zmianę z Niveą używamy jej produktów. Znałam tę firmę z płynu do prania, którego używaliśmy zamiast najpopularniejszego proszku dla dzieci na literę L, którego zapach niesamowicie mnie drażnił. Z niepewnością ale kupiłam nowe kosmetyki. I co się okazało?
Dzidziuś HydroOil jest chyba najlepiej natłuszczającym kosmetykiem z jakim się spotkałam. A żel&szampon z wyciągiem z pszenicy doskonale sprawdza się przy codziennej pielęgnacji skóry. Dodatkowo mają niezwykle zachęcającą cenę. Nie lubię eksperymentów na skórze Tosi, więc pewnie ten duet będzie nam długo towarzyszył.
Przygotowując ten post znalazłam w ofercie Polleny jeszcze kilka interesujących mnie kosmetyków, które mogłyby zagościć w toaletce Tosi. Czas wybrać się na poszukiwania, w końcu sezon grzewczy już niedługo i małemu ciałku przyda się intensywna pielęgnacja. Od dłuższego czasu zastanawiamy się też nad kupnem dziecięcego mydła w płynie wśród produktów Polleny znalazłam klasyczne i nieco bardziej kolorowe, w oko wpadło mi jeszcze mleczko, które już niedługo może okazać się niezbędne.
Czas na zakupy, ktoś idzie ze mną?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz