czwartek, 14 sierpnia 2014

Czy to wstyd kupować dziecku ubrania w Lidlu?

Na jednym z blogów wpadła mi w oko dyskusja dotycząca ubrań z Lidla. Kupować, czy nie? Obciach, czy dobra jakość? W Lidlu/Biedronce kupuje się z braku pieniędzy, czy dlatego, że i tam można trafić na perełki? Akurat w Biedronce zdarzyło mi się kupić jedynie dwie pary rajstop, ale z Lupilu, czyli odzieżą dziecięcą z Lidla mamy stały i intensywny kontakt.
Oto nasza historia:) W grudniu 2013, kiedy już wiedzieliśmy, że Tosia od marca będzie przedszkolakiem rozpoczęliśmy kompletowanie wyprawki. Najważniejszą jej częścią miały stać się legginsy, których dotąd nie było w jej garderobie niemal wcale, oprócz dwóch par, właśnie z Lidla. Kupiłam, więc cztery kolejne pary, w Reserved i 5.10.15. Kosztowały dużo więcej niż te z Lidla, miałam oczywiście dużo większy wybór wzorów i kolorów. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy po pierwszych dwóch praniach spodnie straciły fason, wisiały w kroku, jakby miała się tam zmieścić przepełniona pielucha, a w zakończenia nogawek udałoby się włożyć dwie nogi... Biega teraz w tych firmówkach w domu lub na placu zabaw, do przedszkola założyć się ich nie da. Co innego legginsy z H&M, te trzymają się idealnie (cena dwupaku 29,90 zł, więc jedna para kosztuje ok. 15 zł, ale większe rozmiary to już wydatek ok. 25-40 zł na jedną parę). Wracam jednak do Lidla i dwóch par kupionych we wrześniu, z myślą o jesiennych dniach w żłobku. 

Im nie zaszkodziło pranie, bieganie, brudzenie. Są stylizowane na bryczesy, wykonane z dobrej jakości materiału. Jestem z nich tak zadowolona, że kiedy znowu pojawiły się w Lidlu w tym roku kupiłam dwie kolejne pary, blady róż i czarne (tym razem pakowane pojedynczo). Czekają na zimę, bo na razie są trochę za duże. Mam nadzieję, że będą sprawować się równie dobrze. 
Uwielbiamy również piżamy z Lidla, krótkie - tylko stamtąd, długie ze Smyka i Reserved. Do żadnych nie mam zastrzeżeń, ale te pierwsze są dużo tańsze. 
Pamiętam, że kiedy Tosia była mała miała z Lidla kilka bodziaków, a ja nie miałam do nich zastrzeżeń, trafił się również dresik, sukienka, a razem z pierwszymi legginsami także tunika i kilka koszulek z długim i krótkim rękawem. Nawet bieliznę miała z Lidla ;) Spodnie narciarskie, które nosiła przez dwie ostatnie zimy, również miały metkę Lupilu. Mimo noszenia ubrań z dyskontu rośnie normalnie, rozwija się prawidłowo, jest pogodnym i szczęśliwym dzieckiem. Może nie jest to Next ani Zara, ale stara się nie protestować i uszanować fakt, że mamie akurat bluzka z Lidla się spodobała.
Wiele znajomych mam ubiera swoje dzieci w rzeczy Lupilu, żadna nie widzi w tym nic złego, wszystkie podkreślają doskonałą jakość ubrań za bardzo niską cenę. Niektóre narzekają tylko na fakt, że duża część przedszkola ma takie same ubrania ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz