środa, 24 kwietnia 2019

"No to gramy" (Wydawnictwo EGMONT)

Co najbardziej denerwuje mnie w polskiej edukacji? Może się zdziwicie, ale przede wszystkim jest to zły dobór muzyki, którą raczone są nasze dzieci. Dopóki nasze dziecko nie przekroczyło progu przedszkola i szkoły, gdzie poznało gatunki muzyczne, których w naszym domu się nie słucha;) A ponieważ te utwory szybko wpadają w ucho i zapadają w dziecięcą pamięć, to w domu staramy się zapoznawać Tosię z innymi gatunkami muzycznymi.


W ostatnim czasie z pomocą przyszła nam najnowsza książka Marianny Oklejak. Wybitna ilustratorka po raz kolejny postawiła przed sobą trudne zadanie i stworzyła tę książkę od początku do końca. No to gramy! Muzyczna awantura od Little Richarda do Bjork to podróż w świat muzyki rozrywkowej. Przewodnicy będą bardzo nietypowi. W ich rolę wcielą się pies i fretka, którzy królikowi opowiedzą o tym, co w muzyce najważniejsze. Nie zabraknie historii. Wszyscy dowiedzą się, co w pierwszej połowie XX wieku działo się na południu Stanów Zjednoczonych, poznają Elvisa Presleya, członków zespołu The Beatles i Rolling Stones. Spotkają Boba Dylana i Czesława Niemena. Zobaczą okładki ważnych płyt, poznają tytuły przełomowych i ponadczasowych przebojów. Przeczytają jak zmieniała się muzyka i kto miał na jej ewolucję największy wpływ. Myślę, że wielu czytelników (zwłaszcza tych najmłodszych) bardzo się zdziwi. 





Cała wiedza została przekazana w niezwykle interesujący sposób, a do tego wzbogacona wspaniałymi ilustracjami autorki. Nasycone kolory i wyrazista kreska doskonale pasują do poruszonych w No to gramy zagadnień. Razem z tekstem tworzą bardzo spójną i fascynującą całość. To jedna z tych książek, które trafią nie tylko do dzieci, ale także do dorosłych. A dla prawdziwych fanów muzyki jest to pozycja obowiązkowa. Być może ci najwięksi wszystko już na ten temat wiedzą, ale jestem pewna, że samo obcowanie z tą książką sprawi im ogromną przyjemność. Ze względu na piękne i bardzo staranne wydanie doskonale nadaje się na prezent. Każdy obdarowany tą książką powinien być zadowolony, bo to naprawdę wartościowa lektura, swoista encyklopedia i bardzo piękny album. Coś, czemu nikt nie będzie umiał się oprzeć.







No to gramy! 
Muzyczna awantura od Little Richarda do Bjork
Marianna Oklejak
ART EGMONT 2019




wtorek, 23 kwietnia 2019

Nasz patronat: "Marzenie" (Wydawnictwo Alegoria)

Lubię książki, które przekazują istotne wartości i mówią o sprawach ważnych. Tak naprawdę szukając lektur dla siebie, wybieram tylko takie. Literackie wybory Tosi są na razie bardzo różne, a ja w to nie ingeruję. Czytanie ma sprawiać jej przyjemność, więc sama musi decydować o tym, co czyta. Na szczęście literatura dziecięca postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko i książki, które tworzą jej twórcy traktują o sprawach niezwykle ważnych.


Taką książką jest Marzenie Anny Paszkiewicz. Rzecz dzieje się na łące, a główną bohaterką jest mała pajęczyca Miłka. Na tle innych pająków wyróżnia się tym, że zamiast tkać piękne sieci, marzy o malowaniu obrazów. Na przeszkodzie stoi jedna rzecz. Nie, nie rodzice, nie otoczenie. Miłka ma inny problem. Ma tylko trzy nogi, na dodatek umiejscowione w taki sposób, że pajęczyca nie może utrzymać w nich pędzla. Pewnego dnia wydarzy się jednak coś, co przekona Miłkę o tym, że tak naprawdę jedynym ograniczeniem jest tylko jej głowa. Skoro jednonogi ślimak może zapisać się na kurs tańca, dżdżownica latać na liściach, a motyl tworzyć mapy nocnego nieba, to rzeczy niemożliwych naprawdę nie ma! Wystarczy tylko ruszyć głową i wymyślić sposób na obejście ograniczeń, które narzuciła nam natura. Co wymyśli Miłka? Na pewno będzie zaskoczeni, a jednocześnie pełni podziwu dla pomysłowości pajączki.




Mądre historie zawsze są w cenie. Takie jak ta uczą dzieci, że nie można się poddawać, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, że o marzenia trzeba walczyć. Uczą je jeszcze czegoś. Tego, że bardzo się od siebie różnimy, ale nikt z nas nie jest gorszy. I ani o sobie, ani o innych nie możemy myśleć źle. To bardzo ważne przesłanie, zwłaszcza dla naszych dzieci (choć i nam przypomnienie tej prostej prawdy się przyda). Dziś oceniamy wszystkich pod kątem ich umiejętności i przydatności do robienia różnorodnych rzeczy. Ci, którzy umieją mniej albo gorzej radzą sobie z niektórymi rzeczami, często bywają odrzucani przez rówieśników. Mam nadzieję, że po przeczytaniu Marzenia wiele osób zmieni swoje zachowanie i tych pozornie "innych" zacznie traktować całkowicie zwyczajnie.




Marzenie to bardzo piękna i mądra książka. Niedługie opowiadanie Anny Paszkiewicz ma wielką moc, a baśniowe ilustracje Aleksandry Jamrożkiewicz sprawiają, że czyta się je jeszcze przyjemniej. Dzieciom i rodzicom. Bo to lektura dla całych rodzin i nie tylko. Warto przeczytać tę książkę grupom przedszkolnym i uczniom klas wczesnoszkolnych. Niech uczą się z niej tolerancji i tego, że nie ma marzeń, których nie można spełnić!


Marzenie
Anna Paszkiewicz
ilustracje Aleksandra Jamrożkiewicz 
Wydawnictwo Alegoria 2019





czwartek, 18 kwietnia 2019

"Pan. Ukryte insygnia króla elfów" (Wydawnictwo Adamada)

Niecierpliwie czekałam na trzeci tom serii "Pan". Nigdy nie byłam miłośniczką książek w klimacie fantasy, a tu zaskoczenie. Historia, adresowana do młodzieży, wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się doczekać, kiedy poznam dalszy ciąg losów Felicity Morgan. I poznałam!
Na początek jednak przypomnę Wam krótko o co w tej historii chodzi. Główna bohaterka serii ma na imię Felicity i nie ma łatwego życia. Wychowuje ją matka, która bardziej niż córce poświęca się prowadzeniu pubu. Dziewczyna bardzo często pomaga matce, dlatego do szkoły przychodzi niewyspana, na dodatek jej ubrania są brudne i przesiąknięte zapachem pubu. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, wielu rówieśników z niej drwi. Nic nie zapowiada, żeby jej życie miało kiedykolwiek się zmienić. Pewnego dnia w szkole, w której uczy się Felicity pojawia się nowy uczeń. Chłopak od razu zwraca uwagę wszystkich uczennic. I na przekór wszystkim przesłankom, zaczyna interesować się Felicity. Tak rozpoczynają się zmiany w życiu nastolatki. Okazuje się, że nowy uczeń Lee jest elfem. Od niego dziewczyna dowiaduje się, że jest osobą, która ma uratować świat, z którego pochodzi jej nowy kolega. Sprawa nie jest prosta, Felicity wpada w kłopoty i zostaje oskarżona o morderstwo. Tak kończy się pierwszy tom serii (KLIK). W drugim, Lee robi wszystko, żeby udowodnić niewinność dziewczyny. Oboje podróżują w czasie, trafiają w różne miejsca i rozmawiają z różnymi ludźmi. W wielu sytuacjach ich drogi się rozchodzą i każde z nich musi radzić sobie samo. Poza tym między nastolatkami rozwija się uczucie, które zrodziło się w pierwszym tomie. 
W trzeciej (i ostatniej) części serii, która niedawno miała swoją premierę uczucie rozwija się coraz bardziej. Na sile przybiera również trwający od dłuższego czasu konflikt między smokami i elfami. Felicity i Lee są w ogromnym niebezpieczeństwie. Jednocześnie poszukują zaginionych insygniów króla elfów. Gdzie są? Kto będzie próbował im przeszkodzić? Tego nie zdradzę. Ale wspomnę o czymś innym. W tej części dowiemy się, dlaczego Felicity miała uratować królestwo elfów. Poznamy jej przeszłość, dowiemy się, co stało się z jej ojcem i dlaczego mama Felicity opuściła swoje rodzinne strony. Prawda okaże się zaskakująca i rzuci zupełnie inne światło na całe dotychczasowe życie Fey i jej mamy. 

Zakończenie trylogii Sandry Regnier nie zawiodło moich oczekiwań. Powiem więcej, ta część spodobała mi się chyba najbardziej ze wszystkich. Emocji nie brakowało, bo wydarzenia przybrały naprawdę nieoczekiwany przeze mnie obrót. Myślę, że właściwi, czyli nastoletni, odbiorcy będą równie zadowoleni. Realne wydarzenia zostały w interesujący sposób połączone z warstwą fantastyczną. Akcja toczy się szybko, więc ani bohaterowie, ani czytelnicy nie narzekają na nudę. Cała seria opowiada o uniwersalnych, ważnych dla każdego człowieka wartościach. I to kolejny powód, dla którego warto ją poznać. Trochę żałuję, że to już koniec i nie mogę wyczekiwać kolejnego tomu przygód. Z drugiej strony nie czuję niedosytu, bo jak wspomniałam Ukryte insygnia króla elfów, ze wszystkich tomów, podobały mi się najbardziej. O tak dobrym zakończeniu wiele serii mogłoby tylko pomarzyć!


Pan. Ukryte insygnia króla elfów
Sandra Regnier
tłumaczenie Anna Bień
Wydawnictwo ADAMADA 2019
wiek 14+