środa, 22 stycznia 2020

"Podręcznik dla superbohaterów. Część 1: Podręcznik" (Wydawnictwo Debit)

Superbohaterami są najczęściej mężczyźni. Superbohaterki można policzyć na palcach jednej ręki, a żeby je wymienić i tak trzeba się poważnie zastanowić. Bo jakoś tak to jest, że supermoce przypisujemy mężczyznom. O kobietach i dziewczynach w tym przypadku nie mówi się w ogóle. A przecież one również mogą mieć jakąś supermoc. I nie myślę tu tylko o tej, która pozwala opiekować się dziećmi, pracować zawodowo i gotować obiady.


Lisy, bohaterki książek z serii "Poradnik dla superbohaterów" również nikt nie mógł podejrzewać o posiadanie jakichkolwiek supermocy. Była raczej obiektem kpin, a nie osobą, z którą ktoś chciałby się przyjaźnić. Powód tej niechęci ze strony rówieśników był bardzo przykry. Lisa miała duże i odstające uszy. Właśnie to było przyczynkiem do licznych kpin, uszczypliwości, a w końcu do regularnego znęcania się nad dziewczynką. Dopuszczali się tego jej rówieśnicy, którym wydawało się, że są lepsi, ładniejsi, mądrzejsi. Mieli więcej siły, dlatego uznali, że mają prawo komuś dokuczać. Było ich kilku, dlatego postanowili uprzykrzyć życie osobie, która była sama. A Lisa postanowiła zachować to, co dzieje się w szkole dla siebie. Nie opowiedziała o tym babci, z którą mieszkała. O niczym nie powiedziała mamie, która na kilka miesięcy musiała wyjechać. Słowem nie wspomniała o tym nauczycielom. Spokój i ukojenie udawało jej się znaleźć w bibliotece. To właśnie tam trafiła na coś, co całkowicie odmieniło jej życie. Pewnego dnia uwagę Lisy zwróciła dziwna książka. Stała na półce i bił od niej blask. Dziewczynka nie widziała tej książki nigdy wcześniej. Bibliotekarka nie mogła znaleźć jej w katalogu, więc sprawa wydaje się jeszcze dziwniejsza. Tajemniczą książką, która zwróciła uwagę Lisy, okazuje się Podręcznik dla Superbohaterów. Dziewczynka bierze ją do domu i zaczyna czytać. Znajduje w niej porady dla początkujących bohaterów. Postanawia nabyć niektóre z opisanych tam umiejętności, bo ma nadzieję, że pomogą jej one unikać jej oprawców.





Nie będę Wam zdradzać jak rozwiną się losy Lisy. Musicie uwierzyć mi na słowo, że rozwiną się w bardzo ciekawym kierunku i całkowicie zmienią życie wyśmiewanej przez rówieśników dziewczynki. Możecie oczywiście sprawdzić, czy moje słowa są prawdziwe. Sama gorąco Wam to rozwiązanie rekomenduję, bo Podręcznika dla superbohaterów to świetna i wartościowa lektura. Zwłaszcza dla tych, którzy mają problem w relacjach z rówieśnikami. Dla takich dzieci i dla ich rodziców może to być jedna z tych lektur, która wpłynie na ich dalsze życie. Dzieciom pokaże jak ważne jest opowiadanie o swoich problemach innym. Dorosłym przypomni i uświadomi, jak ważne jest baczne obserwowanie swoich dzieci i jaką moc ma rozmowa. Lisa nie rozmawiała z nikim, dlatego nikt nie mógł jej pomóc. To może budzić ogromny sprzeciw w umysłach czytelników, ale prawda jest taka, że często tak wygląda sytuacja. Dzieci boją się osób, które je prześladują. A dodatkowo wstydzą się tego, że są prześladowane. Na końcu Podręcznika dla superbohaterów znajdą wskazówki, porady i namiary na miejsca, w których powinni szukać pomocy. Dzięki temu ta książka jest dla swoich czytelników nie tylko formą rozrywki, ale również podręcznikiem, podobnym do tego, który znalazła Lisa. Choć, oczywiście, życzę każdemu, żeby nigdy nie znalazł się w takiej sytuacji jak główna bohaterka tej książki.





Podręcznik dla superbohaterów. 
Część 1: Podręcznik
Elias Vahlund
ilustracje Agnieszka Vahlund
tłumaczenie Marta Rey-Radlińska
Wydawnictwo Debit 2019

 

wtorek, 21 stycznia 2020

Recenzja przedpremierowa: "Nienauczalni" (Wydawnictwo Literackie)

Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron Nienauczalnych byłam pewna, że to nie jest książka dla mnie. Przewidziałam zakończenie i wydawało mi się, że wiem na temat tej historii już wszystko. Nie wiem skąd miałam taką pewność, co do dalszej części historii. Szybko okazało się jednak, że byłam w błędzie. Fabuła Nienauczalnych rozwinęła się z zupełnie innym kierunku, niż ten przewidywany przeze mnie. I dobrze, bo historia wymyślona przez Gordona Kormana jest znacznie lepsza od tej, która zrodziła się w mojej głowie.


Wszystko zaczęło się od tego, że mama Kiany dostała rolę w filmie. Niestety, na planie filmowym nie mogła towarzyszyć jej córka. Nastolatka musiała chodzić do szkoły, a osiem tygodni, na które zaplanowano zdjęcia, dziewczyna miała spędzić u ojca, jej nowej żony i niedawno urodzonego przyrodniego brata. To wiązało się ze zmianą na jakiś czas szkoły. Dziewczyna nie podchodziła do tego z wyjątkowym entuzjazmem, ale trudno też powiedzieć, żeby podejmowała jakieś próby buntu. Założyła, że osiem tygodni minie szybko, a ona po prostu się tu przemęczy. Sytuacja skomplikowała się już pierwszego dnia, kiedy okazało się, że brat Kiany zachorował, a ona została sama w nowej szkole, do której dopiero miała zostać zapisana! Sama zapisać się nie mogła, nie chciała jednak dłużej czekać i wzięła sprawy w swoje ręce. Weszła do jednej z sal i została uczennicą.

Wydaje się Wam to niemożliwe? Kianie też trudno było uwierzyć w to, że nikt (a zwłaszcza nauczyciel) nie zauważył, że w klasie pojawiła się nowa uczennica. W każdej innej klasie na pewno nie przeszłoby to bez echa, ale Kiana dołączyła do klasy nienauczalnych! To tam zsyłano najgorszych uczniów, którzy mieli problemy z nauka. Tam również zesłano najgorszego nauczyciela. Pan Kermit chciał po prostu doczekać emerytury. Postanowił więc niczym się nie denerwować, niczym nie zajmować. Wchodził do klasy, rozdawał uczniom zadania, a sam zaczynał rozwiązywać krzyżówki. Właśnie dlatego nawet nie zwrócił uwagi na to, że w klasie pojawiła się uczennica, której nie było na liście.

Kiana i Zachary Kermit to oczywiście nie są jedyni bohaterowie książki Nienauczalni. Oprócz nich znajdziecie tam chłopaka, który miał problemy z czytaniem, dziewczynę, którą wszyscy uważali za potwora, tylko dlatego, że była większa od innych, kontuzjowanego sportowca, który nigdy nie uczył się dobrze, ale wybaczano mu wiele, bo był podporą szkolnej drużyny. Galeria charakterów, ogrom problemów i nauczyciel, któremu nic się nie chce. Po przeczytaniu kilku rozdziałów czytelnik dowiaduje się, że życiowa i zawodowa sytuacja pana Kermita nie przedstawia się dobrze. To z w pewnym sensie tłumaczy jego zachowanie. Żeby dowiedzieć się, co wydarzyło się w przeszłości, trzeba przeczytać kilka kolejnych rozdziałów i poznać punkt widzenia kolejnego bohatera.

To właśnie przedstawianie tych samych wydarzeń z różnych perspektyw wyróżnia tę książkę na tle innych. Dzięki temu lepiej poznajemy bohaterów, ich problemy oraz dowiadujemy się, co najbardziej wpływa na ich zachowanie. Każda z kluczowych postaci dostała szansę na wypowiedzenie się. Przeplatają się tu historie dzieci i dorosłych, każdy z nich został przez kogoś skrzywdzony, każdy ma jakiś problem albo bardzo poważne zmartwienie. Czy wszystkie uda się rozwiązać? To byłoby za proste. Każdy jednak dostaje szansę, ktoś wyciąga do niego rękę. Gordon Korman pokazuje, że każdy zasługuje na drugą szansę, na trzecią, a nawet na dwudziestą. Ludziom, zwłaszcza młodym, trzeba pomagać, trzeba obdarzać je zaufaniem. Trzeba przestać oceniać na podstawie pierwszego wrażenia. 

Nienauczalni poruszyli we mnie bardzo czułe struny. O bohaterach tej książki cały czas myślę. Ostatnio trochę tracę wiarę w instytucję zwaną szkołą i w ludzi, którzy ją tworzą. Gordon Korman początkowo odebrał mi resztki nadziei i wiary. Na szczęście w zakończeniu znalazłam sporą dawkę optymizmu. Znalazłam też ciekawą historię i dobrze napisaną książkę. Dla nastolatków, rówieśników bohaterów i tych nieco starszych, którzy mają dzieci. Dla wszystkich, którzy oczekują od książki czegoś więcej niż tylko rozrywki.



Nienauczalni
Gordon Korman
tłumaczenie Łukasz Małecki
Wydawnictwo Literackie 2019
(premiera 29.01.2020 r.)
wiek 10+



poniedziałek, 20 stycznia 2020

"Babcia" i "Dziadek" (Wydawnictwo Zielona Sowa)

Są z nami niemal od pierwszych chwil życia. Czekają, żeby ruszyć z pomocą. Potem mają więcej czasu od rodziców. Dlatego odbierają z przedszkola. Chodzą z dziećmi na przedstawienia, zabierają na lody. Siedzą cierpliwie na placu zabaw patrząc na bawiące się maluchy. Nie spieszą się, mają ogromne pokłady cierpliwości i ogromną chęć do bycia częścią życia bliskich im maluchów. O kim mowa? Oczywiście o babciach i dziadkach!


To właśnie oni stali się bohaterami dwóch pierwszych książek z nowej serii autorstwa Barbary Supeł. Termin premiery jest nieprzypadkowy, w końcu styczeń to miesiąc, w którym obchodzimy Dzień Babci i Dzień Dziadka. Osób dla wielu, dziś już dorosłych ludzi, niezwykle ważnych. Takich właśnie dziadków pokazują te książki. Dziadkowie rodzą się razem z wnukami. Czekali na nich i razem z ich rodzicami cieszyli się, kiedy dzieci pojawiły się na świecie. Od tej chwili byli dla nich wsparciem, bawili się z nimi, pokazywali świat. Nie zastępowali rodziców, stali z boku, a jednak na tyle blisko, że wnuki chętnie dzielili się z nimi swoimi radościami i smutkami. Ważne są dla nich wnuki, oni są ważni dla wnuków. Właśnie dlatego książki wzajemnej relacji dziadków i wnuków są niesamowicie wzruszające. Barbara Supeł zamknęła w słowach to, co dla każdego wnuka ważne. Piękne opowieści uzupełniły bardzo klasyczne i klimatyczne ilustracje Sary Olszewskiej. Z połączenia tych elementów powstały dwie cudowne książki dla ludzi w każdym wieku, które mogą stać się prezentem i wskazówką dla dziadków i wnuków. Pięknymi przewodnikami po świecie wzajemnych relacji.






Nigdy nie myślałam o dziadkach jak o osobach, które są zobowiązane do pomagania rodzicom w opiece nad dziećmi. Pewnie dlatego, że moi dziadkowie nigdy takiej roli nie pełnili. Byli jednak osobami, do których mogłam przyjechać bez zapowiedzi i, którzy zawsze byli w domu. I chyba właśnie za tym najbardziej tęsknię. Dziś ze wszystkimi trzeba się umawiać, a do tego czasem zdarza się usłyszeć, że ktoś nie ma czasu. Dziadkowie czekali zawsze i zawsze się cieszyli. Niestety, ten czas już za mną. W tym roku przede mną pierwszy Dzień Babci i Dzień Dziadka, kiedy już nie mam do kogo przyjechać na ciasto i herbatę. Pozostają, na szczęście wspomnienia. Podobne do tych zamkniętych w książkach Barbary Supeł. Piękne i wzruszające. Warte czytania nie tylko w styczniowe wieczory.






Babcia
Dziadek
Barbara Supeł
ilustracje Sara Olszewska
Zielona Sowa 2020