środa, 22 listopada 2017

Wielka książka o wielkiej przyjaźni. "Lot Osvalda" (Wydawnictwo TADAM)

Czasem nie chcemy niczego zmieniać. Paraliżuje nas strach przed nieznanym albo po prostu uważamy, że jest dobrze i nic więcej do szczęścia nie jest nam potrzebne. Postępując w ten sposób odbieramy sobie szansę na przeżycie czegoś wyjątkowego...


Tak właśnie żył Osvaldo. Nie mówię, że żył źle, ale o szaleństwie albo spontaniczności nie było tu mowy. 

Nigdy nie przydarzyło mu się nic niezwykłego.
Ani żadnej nadzwyczajne przygody, ani dalekie podróże,
ani tym bardziej wielka miłość.

Osvaldo całe życie spędził w niewielkim pokoju na poddaszu. Miał tylko jednego przyjaciela: ptaszka Fiu-Fiu. Choć może nam się wydawać, że Osvaldo był nieszczęśliwy, on żadnego braku nie odczuwał, niczego mu nie brakowało. Mężczyzna był szczęśliwy, ptaszek śpiewał dla niego, kiedy się budził i wieczorami, zaraz po tym, jak Osvaldo wrócił z pracy. I pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie przyszedł dzień, w którym Fiu-Fiu zamilkł. 

Fiu-Fiu przestał śpiewać.
Ani tego wieczoru, ani następnego nie podskakiwał.
Zamilkł.

"Pewnie tęskni za niebem", pomyślał Osvaldo.
Postawił klatkę tuż przy oknie,
ale ptaszek wciąż milczał.

Mężczyzna miał nadzieję, że uda mu się rozweselić ptaszka. Nie było to jednak łatwe zadanie. Pewnego dnia w sklepie kupił bardzo wyjątkową roślinę, miał nadzieję, że ona pomoże Fiu-Fiu. Wtedy stało się coś niezwykłego. Nie, Fiu-Fiu nie zaśpiewał, Fiu-Fiu zniknął. W ciągu jednej nocy roślina rozrosła się tak bardzo, że pokój Osvalda przypominał dżunglę. Gałęzie wypełniły niewielkie wnętrze tak szczelnie, że przewróciły klatkę, a Fiu-Fiu po prostu odleciał... Osvaldo ruszył w pościg za przyjacielem, ale nigdzie nie udało mu się go znaleźć. Co więcej okazało się, że w dżunglę zmienił się nie tylko pokój Osvalda, ale również całe miasto! Mężczyzna szedł coraz dalej i dalej...
Osvaldo 
jeszcze nigdy nie był tak daleko.

Jego wielka podróż zdawała się nie mieć końca. Nikt, żaden człowiek, ani żadne zwierzę nie wiedziało, gdzie może być Fiu-Fiu. W końcu udaje mu się jednak odnaleźć przyjaciela, ale nie udaje im się wrócić razem do domu...
Czy to oznacza, że Lot Osvalda ma smutne zakończenie? Hmmm, na pewno ma zakończenie, które skłania do refleksji. Czasem wydaje nam się, że wiemy lepiej, co jest dobre dla naszych bliskich. Może się jednak okazać, że oni swoje szczęście pojmują nieco inaczej. Samotny Osvaldo nie wyobrażał sobie życia bez Fiu-Fiu, bez jego obecności i codziennego śpiewu. A jednak pozwolił mu odejść, zostać w dżungli, w której ptak mógł być w pełni szczęśliwy. Nie będą już mieszkać razem, ale zawsze mogą się odwiedzać i przecież na zawsze zostaną przyjaciółmi!
Lot Osvalda to naprawdę wielka książka. Ogromny format, niezwykłe ilustracje. Książka zachwyca na każdym poziomie. Piękna historia, staranne wydanie. Zaskakujące, rozkładane strony, które czynią ją jeszcze większą i jeszcze bardziej zachwycającą. Lot Osvalda to kolejna książka, która udowadnia, że to, co najpiękniejsze wcale nie musi atakować potencjalnych czytelników kolorami. W tej książce są kolory, do narysowania ilustracji użyto ich trzech, dominuje zielony, uzupełniany przez czerwony i biały. Z połączenia tych trzech barw powstała niezwykle piękna i miła dla oka książka. My jesteśmy tą książką oczarowane. Bo to piękna, subtelna i bardzo mądra opowieść o tym, co w życiu najważniejsze, o przyjaźni, miłości, o uczuciach, których doświadczy każdy, jeśli tylko odważy się na nie otworzyć.






  
Lot Osvalda
Thomas Baas
tłumaczenie Przemysław Szczur
Wydawnictwo TADAM, 2017