wtorek, 16 lipca 2019

Jak przygotować dziecko na szkolny debiut? Część 2 - jak tornister Topgal uczy Tosię żyć ekologicznie:)

Wczoraj polecałam Wam serię książek, którą warto przeczytać z dzieckiem przygotowującym się do rozpoczęcia nauki w szkole. Dziś o drugiej, bardzo ważnej rzeczy, którą każdy uczeń mieć musi, czyli plecaku!


Każdy rodzic ma wobec szkoły nieco inne wymagania. Jednym zależy na nauce dwóch języków, innym na lekcjach pływania albo zajęciach z programowania. Z roku na rok jest coraz łatwiej te potrzeby zaspokoić, bo swoją ofertę poszerzają nawet osiedlowe podstawówki. Decyzję o wyborze szkoły każdy podejmuje sam, więc ja nikomu radzić w tej kwestii nie będę. Poza tym mamy już połowę lipca, więc na gwałtowne ruchy jest już trochę za późno. Dorzucę jednak swoje trzy grosze w sprawie wyprawki, bo o niej myślą wszyscy, bez względu na to, jaką szkołę wybrali. U nas w tej kwestii niewiele przez ostatnie dwa lata się zmieniło. Zachwyt na tornistrem Topgal, na który zdecydowaliśmy się w 2017 roku (KLIK) nie słabnie. Dwa lata nauki nie odcisnęły na nim piętna. Nawet zrzucenie ze schodów, którego raz byłam świadkiem, mu nie zaszkodził. Trzyma się dzielnie i rok jeszcze posłuży. Sprawdził się w pełnym słońcu, w deszczu i śniegu (choć tego w mijającym roku wiele nie było. Mieścił podręczniki, zeszyty, piórnik, śniadaniówkę, bidon, książkę do czytania na przerwie albo w świetlicy. Czasem mieścił aż za dużo, bo Tosi zdarzało się nosić w nim rzeczy zupełnie niepotrzebne. Jesteśmy więc pewni, że w trzeciej klasie także da radę. 


Patrząc na plecak Tosi po dwóch latach użytkowania, myślę sobie, że to doskonały produkt dla wszystkich, którzy dbają o środowisko. Bo kupowanie co roku nowego plecaka, ponieważ stary się rozpadł, ekologiczne na pewno nie jest. Co prawda w dzisiejszych czasach kupowanie rzeczy na lata trochę wyszło z mody. Mam jednak ogromną nadzieję, że moda na trwałe produkty wróci, dla dobra środowiska i naszych portfeli. Dla Tosi spotkanie z tornistrem Topgal jest na pewno ważnym krokiem ku temu, żeby nauczyć się kupować rzeczy na lata, a nie tylko na jeden sezon. 

Co prawda, Tosia zmiany tornistra na nowy doczekać się nie może, bo duża grupa jej koleżanek, ma ją już za sobą, ale z tym wstrzymujemy się jeszcze rok. Do czwartej klasy pomaszeruje z nowym plecakiem. Wybór firmy nie przysporzy nam problemu, właśnie dlatego przyszłoroczne wakacje (choć tegoroczne jeszcze się nie skończyły) planujemy spędzić w Beskidzie Śląskim i znowu odwiedzimy showroom Topgal. Ten w ostatnim czasie przeszedł spore zmiany, więc wizyta w nim (i wybieranie nowego plecaka) a pewno będzie ogromną przyjemnością. A wszystkim, którzy plecaka dla pierwszaka (i nie tylko) szukają, możemy z czystym sumieniem tę firmę polecić. My, ale przede wszystkim Tosia, jesteśmy bardzo zadowoleni. I nikt, komu plecaki tej firmy polecaliśmy, nie dzwonił jeszcze do nas z reklamacją, więc nasze zdanie podzielają też inni:)




poniedziałek, 15 lipca 2019

Jak przygotować dziecko na szkolny debiut? Część 1 - z książką!

Trudno mi uwierzyć, że we wrześniu miną dwa lata od dnia, w którym Tosia po raz pierwszy przekroczyła prób szkoły. Ani się obejrzymy, miną wakacje i nasza córka stanie się uczennicą trzeciej klasy. Mogę więc chyba pozwolić sobie na pewne podsumowania i dawanie rad innym.


Początek szkoły wiązał się, w przypadku Tosi, z rozstaniem z przedszkolnymi kolegami. Musiała nawiązać nowe znajomości, odnaleźć nowe bratnie dusze. Po dwóch latach wydaje mi się, że z żadną ze szkolnych koleżanek nie nawiązała jeszcze relacji tak silnej, jak z dziewczynką, którą poznała w przedszkolu. Mocniejsze więzi rodzą się, ale bardzo powoli. I dobrze, bo samotności nikt nie lubi, a znalezienie bratniej duszy jest ważne. Tosi, w tym roku, przychodziło to z pewnym trudem. W tej mało komfortowej dla niej sytuacji pomocą służyła jej bohaterka literacka - Dunia. Sześć książek o jej przygodach okazało się dla Tosi doskonałym wsparciem, a dla nas wszystkich, pretekstem do rozpoczęcia ważnych rozmów o relacjach międzyludzkich. Pierwszy tom serii to opis wydarzeń, które miały miejsce w pierwszym semestrze pierwszej klasy. Dla Duni szkolny debiut nie był łatwy, bo szła do zupełnie nowej szkoły, w której nikogo nie znała. Bardzo bała się pierwszych lekcji, nawiązywania nowych znajomości i wszystkiego, co związane ze szkołą. Na szczęście nie było aż tak źle. Następnego dnia, na szkolnym boisku, Dunia odważyła się zaczepić jedną z dziewczynek ze swojej klasy. Zaproponowała jej wspólną zabawę i tak rozpoczęła się ich znajomość, która wkrótce przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Dziewczynki stały się nierozłączne. Spędzały razem czas w szkole i poza nią. 

Były jak papużki nierozłączki,
trzymały się razem na dobre i na złe,
czy słońce czy deszcz.

Niestety, sielanka nie trwała długo, bo wkrótce okazało się, że Frida musi się przeprowadzić. Od tego dnia Dunia była smutna i nic nie mogło jej pocieszyć. Humor, choć nie na zawsze, poprawił prezent od taty. Dwie świnki morskie sprawiły, że przynajmniej w domu, Dunia była nieco szczęśliwsza. W szkole o szczęściu i radości nie mogło być mowy. Przyjaźń Duni i Fridy jednak się nie zakończyła. W kolejnych tomach serii można przeczytać o tym, jak dziewczynkom udawało się utrzymywać kontakt. Dzwoniły do siebie, pisały listy i raz na jakiś czas spotykały. Przede wszystkim jednak nie zapominały o sobie, ich przyjaźń przetrwała mimo dzielącej je odległości. 




Cała seria to opowieść o tęsknocie, radości, przyjaźni, samotności, lęku i pewności siebie. O uczuciach, które targają Dunią i, które targają każdym innym dzieckiem. Bo Dunia łączy w sobie wszystko, czego doświadczają lub mogą doświadczać jej rówieśnicy. To doskonałe książki do czytania w domu z rodzicami, do czytania przez nauczyciela w szkole, ale także do samodzielnego czytania przez dzieci. Ilość tekstu zwiększa się z każdym tomem (a ukazało się ich sześć). W każdym kolejnym Dunia jest nieco starsza i ma przed sobą kolejny semestr nauki. Opisano w nich szkole radości, zmartwienia i wydarzenia, które odegrały w życiu Duni ważną rolę. Podobnie może być w życiu czytelników, dlatego warto przyszłym pierwszoklasistom tę serię zaproponować. Tosi perypetie Duni bardzo się spodobały i chętnie do nich wraca, więc jest to najlepsza rekomendacja!




Serię o przygodach Duni znajdziecie
na stronie wydawnictwa

 

piątek, 12 lipca 2019

"Zamek Zadzior" (Wydawnictwo Mamania)

Z zamkami bywa różnie. Dla jednych są one prawdziwą żyłą złota, miejscami, do których drzwiami i oknami walą turyści. Innym sprawiają same kłopoty. Brakuje pieniędzy na remont, konserwator zabytków straszy konsekwencjami napraw przeprowadzanych bez jego zgody, a banki nie chcą udzielać żadnych kredytów pod zastaw podupadającej budowli. Bohaterowie Zamku Zadzior należą do tej drugiej grupy. Ich zamek sprawiał im niestety coraz więcej kłopotów. Wszystko z powodu przedłużającej się nieobecności zarządcy. Po odejściu poprzedniego na horyzoncie nie pojawił się nikt nowy, a (co gorsza) groziło im odebranie zamku.


Na szczęście w końcu znalazł się ktoś, kto zdecydował się zostać panem na zamku. Niestety nowy pan znacząco rozminął się z oczekiwaniami swoich podwładnych. Mieszkańcom zamku trudno było ukryć zawód i konsternację, kiedy okazało się, że nowy pan będzie tak naprawdę nową panią. Choć panią trudno ją nawet nazwać, bo dziewczynka, która przybyła do nich ma... dwanaście lat! Niektórzy przyjęli ją z entuzjazmem, byli pełni nadziei i głęboko wierzyli, że Molly okaże się doskonałą panią na zamku. Inni mieli znacznie więcej wątpliwości, poddawali Molly licznym próbom, obserwowali każdy jej krok i czekali na ewentualną pomyłkę. Jak się łatwo domyślić, prowadziło to do licznych zabawnych sytuacji. Bo Molly przyniosła do zamku tajemnicę. Tak naprawdę nie była osobą za którą się podawała. Co więcej do zamku przybyła w tajemnicy przed swoją rodziną, której powiedziała, że jedzie na kolonie! 



Lektura Zamku Zadzior sprawiła nam ogromną przyjemność. Tosię rozbawiła historia Molly, dziewczynki, która zapragnęła być nikczemną i rzucającą bardzo złe zaklęcia czarownicą. Mnie również zachwyciła fabuła, ale jeszcze większy entuzjazm wzbudził we mnie sposób napisania tej książki. To gratka dla miłośników świetnie napisanych książek. Ja niektóre zdania czytałam kilkukrotnie, a fraza o jednym z bohaterów, który był przeciwny nadużywaniu znaków interpunkcyjnych, zdecydowanie należy do najpyszniejszych zdań tej opowieści! 




Zamek Zadzior to historia dla wszystkich, którzy lubią opowieści z dreszczykiem. Atmosfera zamku jest naprawdę niezwykła, emocji nie brakuje. Czytelnicy kibicują Molly i razem z nią przeżywają wszystkie wrażenia. Ale dreszczyk emocji, czarna magia i tajemnice to jedno. Jest w tej książce jeszcze garść humoru! To zdecydowanie odciąża tę nieco mroczną historię, a samą lekturę czyni jeszcze przyjemniejszą. Nie pozostaje mi, więc nic innego, jak podsumowując wszystko, co napisałam wyżej, napisać tylko: przeczytajcie koniecznie!




Zamek Zadzior
Ursula Vernon
tłumaczenie Barbara Łukomska
Mamania 2019
wiek 9+